|
|
|
|||||
![]() |
|
![]() |
|||||
![]() |
![]() |
![]() |
|||||
![]() |
|
Gazeta Wyborcza ZDUDNIĆ DO ZERA (1) Jak zagłuszano Radio Wolna Europa? Opowiadają ludzie, którzy to robili. Fragmenty relacji z własnego filmu "Głos nadziei" Maciej Drygas: Sygnał dźwiękowy Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa wbił się w pamięć kilku pokoleniom Polaków. Tej "wrażej" rozgłośni słuchali zdeklarowani antykomuniści i zdeklarowani komuniści. Jednym słowa płynące z Monachium dodawały wiary, w innych budziły sprzeciw i wściekłość. Cztery lata temu zwróciłem się za pośrednictwem mediów, m.in. "Gazety Wyborczej", do byłych słuchaczy Wolnej Europy. Otrzymałem ponad 100 listów z całej Polski. Nagrałem kilkadziesiąt godzin rozmów, które stały się tworzywem filmu. Równolegle przesłuchiwałem w Archiwum Dokumentacji Mechanicznej tysiące taśm z audycjami RWE. W tych studyjnych nagraniach brakowało jednak charakterystycznego elementu - modulacji zagłuszających, jakże uciążliwych dla ucha, często uniemożliwiających wręcz słuchanie. A przecież zmagania z tymi zakłóceniami stały się chlebem powszednim słuchaczy. Rozpocząłem poszukiwanie dokumentów i ludzi, którzy tę "wojnę w eterze" rozpętali. Część materiałów faktograficznych udało mi się odnaleźć dzięki pomocy Instytutu Pamięci Narodowej, resztę dopowiedzieli byli pracownicy radiostacji zagłuszających. Chcąc wiernie oddać klimat tamtych czasów, czułem, że w moim filmie fragmentom audycji RWE musi towarzyszyć jazgotliwy dźwięk zagłuszarek. Przypadek sprawił, że odnalazłem taśmę z oryginalnymi modulacjami. Wspólnie z realizatorem dźwięku, który zaprojektował specjalne urządzenia, przez kilka dni, wykorzystując te modulacje, zajmowaliśmy się tylko i wyłącznie zagłuszaniem audycji Wolnej Europy. Tak jak kiedyś moi bohaterowie. Tylko, że wtedy trzeba było za ogromne pieniądze zbudować całą sieć radiostacji, a teraz wystarczył jeden dobry komputer... Jan Panek: W 1952 r. ukończyłem trzyletnie liceum teleradiotechniczne w Śląskich Zakładach Technicznych. Po otrzymaniu dyplomu nasz wychowawca wręczył każdemu nakaz pracy. "Mieliście trzy lata za darmo szkołę - powiedział. - Powinniście Polsce Ludowej to zwrócić". Miałem się zwrócić do Centralnego Zarządu Radiostacji. Nazwa ta nic mi nie mówiła, no, owszem, - że to są radiostacje, czyli będę pracować w zawodzie, o którym marzyłem od dziecka, więc ucieszyłem się (...) Kazano mi podpisać oświadczenie o zachowaniu tajemnicy państwowej i wysłano do pracy w radiostacji w Bogucicach. To była stara, rzadko używana radiostacja z nadajnikiem, który pracownicy pieszczotliwie nazywali "Dziadek". "Dziadek" musiał być w gotowości na wypadek, gdyby zdarzyła się jakaś awaria w radiostacji w Gliwicach i trzeba było przejąć nadawanie I Programu Polskiego Radia. Po kilku miesiącach nagle zaczęła się szalona rozbudowa. Cały teren ogrodzono podwójnym płotem z drutu kolczastego. Co kilkanaście metrów stanęły wieże z reflektorami. Pojawił się oddział KBW, który miał ochraniać obiekt. Czułem się trochę jak w więzieniu. Nie wiedziałem, co się święci, myślałem, że rozbudowuje się międzynarodowa komunikacja telegraficzna. Wkrótce zaczęto przywozić amerykańskie nadajniki radiowe. Nowoczesne, wielkości małej szafy. I wtedy odbyła się odprawa, na której przedstawiciel referatu ochrony powiedział nam, że to jest sprawa polityczna. Jesteśmy tu po to, by nie pozwolić w Polsce nadawać zachodnim szczekaczkom, że będziemy tymi nadajnikami zagłuszać ich częstotliwości. Musieliśmy podpisać drugie zobowiązanie o zachowaniu tajemnicy państwowej. To oświadczenie było bardzo rygorystyczne, nawet rodzina nie mogła wiedzieć, co ja robię w pracy. Byłem młodym chłopakiem i powiem szczerze, że mnie ten patriotyzm nawet trochę wziął. No, bo faktycznie są te szczekaczki, trzeba je zagłuszyć, bo propaganda antypaństwowa. Edward Żernicki: W 1952 r. ukończyłem technikum radiotechniczne z dyplomem przodownika nauki. 1 sierpnia zameldowałem się w Zarządzie Zespołu Radiostacji we Wrocławiu.. Zostałem zakwaterowany w hotelu robotniczym i skierowano mnie do pracy na obiekcie o kryptonimie CR-2. Myślałem, że jest to obiekt nadawczy, ale jak się później okazało, był to obiekt, który służył do zagłuszania fal krótkich. Nie byłem dumny z tej pracy i od razu starałem się, żeby mnie przeniesiono na obiekt radiofoniczny. Ale jak się okazało, obiekt radiofoniczny również zajmował się zagłuszaniem. W związku z tym nie miałem wyboru, a nakaz pracy obowiązywał. Dalej > > Piła w niedzielę i święta
|
![]() |
|||||||||||||