|
|
|
|||||
![]() |
|
![]() |
|||||
![]() |
![]() |
![]() |
|||||
![]() |
|
Gazeta Wyborcza ZDUDNIĆ DO ZERA (4) Jak zagłuszano Radio Wolna Europa? Opowiadają ludzie, którzy to robili. Fragmenty relacji z własnego filmu "Głos nadziei" Kolega delikatnie odstrajał Stanisław Siczek: W Centralnym Zarządzie Radiostacji powstała specjalna sekcja do spraw zagłuszania. Utworzono cztery biura rozbudowy. Nasze wrocławskie miało się zająć budową stacji zagłuszających m.in. w Opolu, Wałbrzychu i na Górze św. Anny. Jesienią 1952 r. ruszyła budowa w Winowie koło Opola. Termin oddania obiektu był morderczy - koniec stycznia 1953 r. Budynek stacji jeszcze nie został wykończony, a już przywieziono nadajniki. Dziesięć sztuk, każdy o mocy 10 KW. To były nadajniki polskiej konstrukcji zaprojektowane specjalnie do zagłuszania. Bardzo prymitywne, wykonane z kątownika stalowego i osłonięte tylko siatką, taką zwyczajną siatką ogrodzeniową. Autorem tego rozwiązania był inżynier Szmit. Każdy nadajnik musiał być indywidualnie dopasowany, dostrojony, dobrane napięcia, prądy i tak dalej. I to robił Szmit osobiście. Pracował po kilkanaście godzin na dobę. Kilka razy zdarzyło się, że wpakował rękę do wysokiego napięcia. Tracił na chwilę przytomność, a jak ochłonął, zabierał się dalej do pracy. Taki był twardy człowiek. Kazimierz Siczek: W lutym albo w marcu zostałem przeniesiony do stacji głuszącej na Górze Chełmie. Stacja została zbudowana od podstaw, od fundamentów, na wzniesieniu ponad 700 m nad poziomem morza. To była lita skała. Przywieziono więźniów, którzy kuli rynnę w tej skale, żeby położyć kabel łączący stację z UB w Wałbrzychu. Trzeba było wyciąć połowę lasu, żeby doprowadzić przewody wysokiego napięcia. (...) To było chyba jesienią 1954 roku, pamiętam, że po dyżurze o 12 w nocy pożegnałem się z operatorem z UB, a on mi powiedział, że to nie koniec. Będzie jeszcze jedno wejście pomiędzy pierwszą a trzecią. Okazało się, że mam zdudnić korespondenta, który nadawał po rosyjsku. I tak już zostało, że codziennie w nocy zagłuszaliśmy audycje Wolnej Europy dla Związku Radzieckiego. (...) Wiem, że to brzmi niewiarygodnie, ale ja słuchałem Wolnej Europy na okrągło. (...) Żeby polepszyć jakość odbioru, skonstruowałem antenę rombową, taką kierunkową, która choć trochę eliminowała sygnały głuszące. A jeśli się działo coś bardzo ważnego w polityce, umawiałem się z kolegą, który był na dyżurze, żeby na umówionej częstotliwości delikatnie dostrajał nadajnik. |
![]() |
||||||||||||