Stefan Bratkowski o przyczynach rezygnacji z udziału w spotkaniu z Bohdanem Cywińskim


Stefan Bratkowski o przyczynach rezygnacji z udziału w spotkaniu z Bohdanem Cywińskim, organizowanym przez Wydawnictwo Naukowe PWN w siedzibie naszego Stowarzyszenia:


Sprostowanie

Unikając od roku 1989 uczestnictwa w życiu politycznym, zostałem naraz w nie wplątany – z samymi nieprzyjemnymi skutkami. W saloniku Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Radia Wolna Europa odbyć się miała promocja wznowionej przez PWN, wybitnej książki Bohdana Cywińskiego „Rodowody niepokornych”, miałem być jednym z dwóch ludzi, którzy będą o niej na wstępie mówili. Uważałem za właściwego partnera do tej roli – Adama Michnika (jeśli znajdzie czas), jako intelektualistę, nie jako redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej". Wiedziałem, że tę książkę bardzo cenił, a wydawało mi się, że będzie czymś sympatycznym, gdy będą o niej (dobrze) mówili dwaj ludzie tak różni od siebie i od autora, których uznanie dla dzieła będzie czymś autorowi miłym. Niemniej dowiedziałem się naraz, a nie miałem nigdy podstaw, by wątpić o prawdomówności Mariusza Kubika, reprezentującego Stowarzyszenie – że autor… odmówił PWN-owi swej obecności w spotkaniu z udziałem Michnika. Zareagowałem swoim wycofaniem się z imprezy, zwłaszcza, że autor, człek dobrze wychowany, w przyjaznych ze mną stosunkach, nie odezwał się do mnie ani telefonicznie, ani e-mailem. Potem dowiedziałem się, że autor zgodził się na nas obu, ale prosił wydawcę o zaproszenie w jego imieniu kilku osób, stricte politycznych, dla równowagi. Już sama ta sytuacja czyniła rolę nas obu dwuznaczną, to, co było towarzyskim gestem ze strony Michnika i mojej, autor odebrał jako „manipulację”. I okazało się, że oprócz Zbigniewa Romaszewskiego i Jana Olszewskiego autor kazał zaprosić w swoim imieniu ludzi, z którymi niespotykanie się jest jedynym luksusem mojego życia. Tak też to napisałem Paniom z PWN-u, odmawiając udziału w imprezie (każdy miał prawo przyjść, ale specjalne ich zaproszenie ze strony autora nadało imprezie obcy mi charakter). Adam Michnik zareagował podobnie. Mój list do Pań z PWN jest dostępny na stronie wyżej wspomnianego Stowarzyszenia. Nie mam do Nich pretensji; Im też nie wpadło do głów, że organizują imprezę polityczną.

PS Książce to całe nieporozumienie, jak sądzę, nie zaszkodzi – opublikowaliśmy na łamach Studia Opinii szkic wstępny Bohdana Cywińskiego do niej „Z perspektywy 40 lat”.
 

STEFAN BRATKOWSKI

[10 listopada 2010 r.]

*   *   *

List Stefana Bratkowskiego do Izabelli Matys z Wydawnictwa Naukowego PWN:


Wielce Szanowna Pani!

Jeśli dowiaduję się, że mój czcigodny przyjaciel uważał za konieczne zaprosić dla równowagi, i to za Waszym pośrednictwem, p. Macierewicza, czy też Nowaka (patrona twórczości Zyzaka), musi mi wybaczyć, że nie chciałem brać udziału w tym spotkaniu. Każdy ma prawo przyjść, ale czymś innym jest zamierzone równoważenie nas obu nimi. Jak napisałem, jedyny luksus mojego życia to prawo niespotykania się z pewnymi ludżmi. Nie doszło zatem do żadnej "nadinterpretacji",dezaprobata w stosunku do nas obu, nie tylko Michnika, jest oczywista, a za prawdomówność Mariusza Kubika mogę ręczyć w stu procentach. Przykro mi, ale mam nadzieję, że to się nie skrupi na cennej książce...

Z pozdrowieniami

STEFAN BRATKOWSKI

[4 listopada 2010 r.]

 

 

Oba teksty są dostępne w portalu internetowym "Studio Opinii".