Jacek Kaczmarski (ur. 22 marca 1957 r. w Warszawie, zm. 10 kwietnia 2004 r. w Gdańsku)

 

Jacek Kaczmarski
- fotografia zrobiona w Klubie RWE (Radio Café)

 © Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

 
 

JACEK KACZMARSKI

(22 III 1957 - 10 IV 2004)

 

- poeta, prozaik, piosenkarz, twórca tekstów piosenek, dziennikarz Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, członek-współzałożyciel naszego Stowarzyszenia. Znany głównie dzięki piosenkom o tematyce historycznej ("Rejtan, czyli raport ambasadora"; "Sen Katarzyny II", "Lekcja historii klasycznej") i społeczno-politycznej ("Mury", "Nasza klasa", "Obława"). Napisał ponad sześćset wierszy, pięć powieści i dwa libretta. Był także kompozytorem muzyki do swoich wierszy i pieśniarzem - przez ponad 25 lat wykonywał swoje utwory na scenie. Reprezentował nurt tzw. "piosenki autorskiej", czyli w całości stworzonej przez jedną osobę (tekst, muzyka, wykonanie).

Syn Janusza Kaczmarskiego (1931-2009) i Anny z domu Trojanowskiej (1931-2007) - artystów plastyków. Siostrą ojca była Bogna Sokorska (1927-2002), znana artystka-śpiewaczka. Uczęszczał do XV Liceum Ogólnokształcącego im. Narcyzy Żmichowskiej w Warszawie. Debiutował w 1972 r. utworem pt.: "Fragmenty literackie" ("Życie Literackie", nr 40/1972). W 1980 r. ukończył wydział polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim.

Działalność artystyczną rozpoczął w połowie lat 70. XX w., jednak teksty do wielu utworów powstawały dużo wcześniej. Jako pieśniarz zadebiutował na Warszawskim Jarmarku Piosenki (1976 r.), a potem na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie zdobywając w 1977 r. nagrodę za utwór "Obława". Związany był także z kabaretem "Pod Egidą" Jana Pietrzaka, grupą Piosenkariat oraz Teatrem na Rozdrożu.

W 1979 r. wraz z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim przygotował program poetycki "Mury". Następnym wspólnym programem był "Raj". W 1981 r. został laureatem nagrody dziennikarzy na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu za Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego, a następnie (w sierpniu tegoż roku) - drugiej nagrody na Festiwalu Piosenki Prawdziwej w Gdańsku.

 

Kaseta "Mury" z piosenkami Jacka Kaczmarskiego, wydana w II obiegu
(Oficyna Wydawnicza NZS, Warszawa 1989)

 © Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

Kolejne programy Kaczmarskiego to "Muzeum" - poetyckie interpretacje polskiego malarstwa nawiązujące do ostatnich dwustu lat polskiej historii oraz "Krzyk" - z tytułowym utworem napisanym do obrazu Edwarda Muncha. Utwór "Mury" stał się, wbrew pierwotnemu znaczeniu, hymnem rodzącej się "Solidarności" i antykomunistycznej opozycji.

 

Kaseta "'82" z piosenkami Jacka Kaczmarskiego, wydana w II obiegu
(Wydawnictwo CDN, Warszawa 1983)

 © Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

W 1981 r. artysta nagrał piosenki "Ballada o Janku Wiśniewskim" do filmu "Człowiek z żelaza" oraz "Modlitwa o wschodzie słońca" do filmu "Dziecinne pytania". Pod koniec 1981 r., podczas trasy koncertowej we Francji, zaskoczył Kaczmarskiego stan wojenny. Przebywając na emigracji koncertował m.in. w USA, Kanadzie, Australii, RPA, Izraelu oraz w większości krajów Europy Zachodniej. Występował na rzecz podziemnej "Solidarności", brał udział w licznych akcjach charytatywnych. W tym czasie jego liryka, rozpowszechniana w nieoficjalnych wydawnictwach, identyfikowana była jako głos antykomunistycznej opozycji.

W 1984 r. został dziennikarzem Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium (pracował w niej aż do zamknięcia Rozgłośni Polskiej w 1994 r.). Prowadził  własny program pt. "Kwadrans Jacka Kaczmarskiego". Pisał też komentarze polityczne w audycji "Fakty, Wydarzenia, Opinie".
 

 Wieczór w Domu Spotkań w Monachium (1984 r.).
Od lewej: Piotr Załuski, Bogdan Żurek, Jacek Kaczmarski

© Fot. Archiwum Bogdana Żurka
 

W tym samym czasie wydawane nielegalnie w podziemiu kasety z utworami Kaczmarskiego krążyły po całej Polsce. Na emigracji powstały kolejne nowe zbiory poezji i albumy, a wśród nich: "Zbroja" (1982), "Przejście Polaków przez Morze Czerwone" (1983), "Mój Zodiak" (1985), "Kosmopolak" (1987), "Notatnik australijski" (1988), "Dzieci Hioba" (1989) oraz "Głupi Jasio" (1989).

 

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

W 1988 r. nakładem wydawnictwa "Noir sur Blanc" w Szwajcarii ukazały się "Rozbite oddziały. Wiersze i piosenki 1985-1988", zilustrowane grafikami autorstwa matki i ojca Kaczmarskiego.

 

    

"Podziemne" okładki kasety "Kosmopolak"
oraz okładka płyty CD, wydanej już po 1989 r.

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

Po powrocie w 1990 r. odbył, wraz ze Zbigniewem Łapińskim, pierwszą po dziewięciu latach emigracji trasę koncertową, za której płytową wersję ("Live") otrzymał w 2001 r. Złotą Płytę. 

 

 
Jacek Kaczmarski

"M/S Maria Konopnicka"

                                       Bogdanowi Żurkowi

Wykańczaliśmy jednostkę
Plan się walił - liczył czas.
A tych paru pracowało tam - na dnie.
Wtem się ogniem zajął mostek,
Ewakuowali nas,
A od tamtych na dnie odwrócili się!

Okręt płonie! - wrzeszczą - plan!
Trzeba gasić, co się da!
My - po jeszcze żywych - dalej, kadłub ciąć!
Wtedy wojsko zawezwali
I ratować zakazali -
Kula w łeb, kto zechce w rękę palnik wziąć!

I słyszeliśmy, jak młoty o stal walą
Coraz wolniej, jakby z czasem zwlekał czas.
Oni biją tam na alarm,
Że się żywym ogniem palą!
My stoimy i nie robi nic - nikt z nas.

I ucichło to ich bicie
Długo zanim pożar zgasł.
Milczał statek ocalony, wojsko, my.
Ale premie za przeżycie
Wyfasował każdy z nas
I urlopu strachowego po dwa dni.

Zwodowaliśmy jednostkę
I o burtę szampan prysł.
Zaspawanych na dnie wieczny grób wśród braw.
W chorągiewkach nowy mostek,
Flag biało-czerwony błysk -
Płyń po morzach... imię polskiej floty sław!

I słyszymy wciąż, jak młoty o stal walą
Coraz wolniej, jakby z czasem zwlekał czas.
Oni biją tam na alarm,
Że się żywym ogniem palą!
My stoimy i nie robi nic - nikt z nas.

(1985)

 

W 1993 r. powstała nowa płyta pt.: "Wojna Postu z Karnawałem", przygotowana wspólnie z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim. W 1994 r. powstały dwa kolejne programy muzyczne: "Sarmatia" oraz zbiór kolęd i pastorałek - "Szukamy stajenki". Na półki księgarskie trafiła debiutancka powieść autobiograficzna Kaczmarskiego pt.: "Autoportret z kanalią". W tym samym roku Kaczmarski napisał libretto musicalu "Kuglarze i wisielcy", z muzyką Jerzego Satanowskiego. Rok później powstał kolejny program pt.: "Pochwała łotrostwa".

 

Chrzest Patrycji Kaczmarskiej w Monachium - 14 stycznia 1989 r.
Na fotografiach: Jacek Kaczmarski, Ewa Volny-Kaczmarska,
Barbara Kwiatkowska-Lass i Leszek Perth (rodzice chrzestni), ks. Jerzy Galiński

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

.

 

W 1995 r. Jacek Kaczmarski wraz z drugą żoną Ewą i córką Patrycją osiedlił się w Perth (Australia), skąd przyjeżdżał do Polski na koncerty i promocje kolejnych płyt. Po drugim rozwodzie na krótko mieszkał w Tulon, potem wrócił do Polski. W tym czasie ukazały się płyty: "Między Nami" (1997) oraz "Dwie Skały". Pisał też kolejne powieści, które ukazały się w Polsce: "Plaża dla psów", "O aniołach innym razem" – z 1999 r. oraz "Napój Ananków" (2000). W 2000 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał kolejną Złotą Płytę za "Krzyk".

 

Jacek Kaczmarski podczas uroczystości pożegnania
Rozgłośni Polskiej RWE ze słuchaczami
- Poznań, 21 czerwca 1994 r.

© Fot. Archiwum Bogdana Żurka
 

Spotkanie z Jackiem Kaczmarskim pt.: Najnowsze piosenki - najnowsze książki - ostatnie spotkanie i ostatni koncert w Polsce przed powrotem do Australii” było pierwszą imprezą zorganizowaną  w Klubie RWE przy ul. Nowogrodzkiej 56 w Warszawie, po jego otwarciu 3 maja 1997 r. Spotkanie prowadziła Alina Perth-Grabowska - założycielka i pierwszy Sekretarz Wykonawczy naszego Stowarzyszenia.  

Z kolei 3  maja 2001 r., - w rocznicę inauguracji działalności Rozgłośni  Polskiej Radia Wolna  Europa w Monachium (3 maja 1952 r.) w Klubie RWE odbył  się  koncert Kaczmarskiego, obchodzącego wówczas 25-lecie działalności artystycznej.

 

"Napój Ananków" - książka Jacka Kaczmarskiego
(wyd. Twój Styl, Warszawa 2000),
której treść stanowi aluzję do czasów
spędzonych przez Kaczmarskiego w Rozgłośni Polskiej RWE.
"To nie jest książka tylko o Wolnej Europie, ale raczej
o poczuciu mitycznej wolności, jakie wtedy mi towarzyszyło.
Najważniejszy jest dla mnie odbiór tej książki przez czytelników, a nie to,
czy wywoła ona sprzeciw któregoś z moich kolegów.
Mam już pierwsze sygnały, że dobrze się ją czyta i to mnie cieszy"
(z wypowiedzi Jacka Kaczmarskiego dla "Trybuny", 17 listopada 2000 r.)

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

W tym czasie ukazały się jeszcze płyty: "Dwadzieścia (5) lat później" (2001) i "Mimochodem" (2002), a już po śmierci – tomik poezji pt.: "Tunel", zestaw CD pt.: "Syn marnotrawny" (2004), zawierający komplet wszystkich, polskich i zagranicznych, płyt nagranych przez poetę, zestaw pt.: "Suplement" (2006) z utworami nie zarejestrowanymi na oficjalnych płytach (tu m.in. 3 płyty pt. "Radio Wolna Europa") oraz zestaw "Arka Noego" (2007) - 37 płyt CD, zawierających cały dorobek artysty.

 

 

 W 2006 r. ukazał się box pt.: "Suplement" (nazwa stanowi aluzję do wydanego dwa lata wcześniej pierwszego wielopłytowego wydawnictwa, podsumowującego twórczość Kaczmarskiego pt.: "Syn marnotrawny"). W wydawnictwie tym, zawierającym 7 płyt CD ukazały się m.in. płyty: "Radio Wolna Europa vol. 1",  "Radio Wolna Europa vol. 2",  "Radio Wolna Europa vol. 3", zbierające utwory artysty, które emitowano na falach monachijskiej rozgłośni

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

W 2002 r. zdiagnozowano u Kaczmarskiego zaawansowane stadium raka przełyku. Sprawa jego choroby nabrała medialnego rozgłosu. Zorganizowano serię koncertów charytatywnych z udziałem m.in. Aloszy Awdiejewa, Michała Bajora i zespołu "Skaldowie". Wielu ludzi, w tym artystów, wspierało go finansowo podczas kosztownych zabiegów. Kaczmarski nie zdecydował się na zabieg wycięcia ognisk nowotworu, w obawie przed utratą głosu, a tym samym koniecznością zakończenia występów. 17 marca 2004 r. otrzymał nagrodę "Fryderyka" za całokształt twórczości, ale nagrody nie był już w stanie odebrać osobiście.

 

Jacek Kaczmarski w okresie pracy w Rozgłośni Polskiej RWE w Monachium

© Fot. Archiwum prywatne Aliny Perth-Grabowskiej i Leszka Pertha
/ Private Archives of Alina Perth-Grabowska and Leszek Perth/www.wolnaeuropa.pl

 

Zmarł 10 kwietnia 2004 r. wieczorem, przewieziony dzień wcześniej do szpitala w Gdańsku. Jego prochy zostały złożone 24 kwietnia 2004 r. w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie (kwatera C31-I-17). Pomnik nagrobny, pierwotnie przedstawiający struny gitary rozpięte między dwiema skałami, został zdewastowany. Autorem zmiany projektu, uwzględniającego kradzież strun, jest Janusz Kaczmarski - ojciec poety.

 

Nagrobek Jacka Kaczmarskiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach
- Warszawa, 17 czerwca 2011 r.

© Fot. Mariusz Kubik / Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

© Fot. Mariusz Kubik / Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

© Fot. Mariusz Kubik / Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

Po śmierci barda, 8 maja 2004 r. nadany został w Polskim Radiu program specjalny  poświęcony pamięci Jacka Kaczmarskiego. Były to fragmenty rozmów, wywiadów i koncertów Kaczmarskiego w Klubie Stowarzyszenia RWE przy ul. Nowogrodzkiej 56 w Warszawie. 17 czerwca 2004 r. w tym samym miejscu aktorzy Teatru  Nowego zaprezentowali fragmenty wierszy i  piosenek Jacka Kaczmarskiego z ostatniego, wydanego już po śmierci poety zbioru pt.: „Tunel”. Słowo wstępne wygłosił Antoni Pawlak - pisarz, komentator i publicysta, opozycjonista czasów PRL-u, redaktor Wydawnictwa, które "Tunel" wydało oraz autor witryny internetowej poświęconej literaturze.

Kaczmarski został uhonorowany, przyznaną pośmiertnie, Nagrodą Honorową Ministra Kultury (2004). Od 2004 r. w czasie Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie przyznawana jest Nagroda Kapituły im. Jacka Kaczmarskiego.

28 sierpnia 2006 r. odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, z okazji rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania Solidarności, nadanym "za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej".

 

 
Jacek Kaczmarski
"Pięć sonetów o umieraniu komunizmu"

                                               Alinie Grabowskiej

I

A kiedy będzie komunizm umierał,
(W końcu okrutny garbus z urodzenia)
Czy zstąpi Człowiek pełen przebaczenia,
By pot mu z czoła śmiertelny ocierał?
Może przedwcześnie mówić o tym teraz,
Skoro wciąż żyje w spoconych wspomnieniach
Czasów, gdy odniósł zwycięstwa garbate
Nad ludźmi - wierząc szczerze, że nad światem;
Świat pragnął kary, szukał rozgrzeszenia
I grzebał szczodrą łapką po kieszeniach,
Bo wszystkie grzechy mają swą opłatę...
Opłatą miał mu być pokuty kierat.
Więc, kiedy będzie komunizm umierał -
Zali opłata starczy na opłatek?

II

Czy - kiedy umrze - będą płakać po nim
Ci tylko, którzy zań za życia zmarli?
Czy w tych, co z objęć jego się wydarli
Karłem się jakiś odrodzi po zgonie?
Nawet jeżeli ten płód się poroni -
Mogą zachować go ludzie "normalni"
I przetrwa w słoju, jak człowiecze strzępy,
Którymi karmił swe eksperymenty
W laboratoriach łagrów i sypialni.
Więc - kiedy umrze - wskrzeszą go bezkarni,
Bezmyślni - myśląc, że jest niepojęty
I wychuchają czule w końcach dłoni
Wierząc, że dla nich wraca, a nie - po nich
I może znowu go ogłoszą świętym!

III

Chyba że umrze, jak umiera krater,
Który nie cierpi w śmierci samotności;
Na stosie idei - płoną ludzie prości,
Jak dowiódł faszyzm, który był mu bratem.
Czy więc zamykać mu powieki zatem,
Gdy rozpalone oczy do białości?
Chce kartezjańska Europa wierzyć,
Że jest skazańca wolą - żyć, lub nie żyć,
A ziemię wszędzie użyźniają kości
Tych, co nie mieli woli możliwości.
Więc, jeśli śmierć ta ma się tak rozszerzyć,
Że będzie ślepym, oszalałym katem
Co szczodrą rzezią żegna się ze światem -
Kto ma powitać ją i przy tym - przeżyć?

IV

A może będzie tak, jak pisał Miłosz
O końcu świata - (A to śmierć potwora):
Staruszek grzebie w młodych pomidorach,
A nam się żyje tak, jak nam się żyło.
Na takiej stypie nieźle by się piło,
Gdyby nie pogrom, co zaledwie wczoraj
I pod nogami grunt jak ciało miękki:
Trawy dotykasz, jakbyś dotknął ręki,
Co, chociaż martwa - wciąż do pieszczot skora.
Jest w tym dotyku nieprzyjemny morał
Apolityczne wzbudzający lęki.
Umarł - pomyślisz - i co się zmieniło?
- A gdzie jest Wiara, Nadzieja i Miłość? -
Nowonazwane stare drwią udręki.

V

A gdy komunizm w śmierci się nie zmieści
Gryząc nas w oczy jak brudne pazury -
Z tych, co się skarżą, czy znajdzie się który,
Co go dobije na łożu boleści?
Wiem, że myśl o tym z czułością się pieści,
Lecz gdy realne kroją się kontury,
Gdy stal się staje sekatorem skóry -
Zabić - i przy tym siebie nie zbezcześcić -
To niemożliwość. Kwadratura koła.
Bezbronność zasad i zaśpiew Chochoła
(Chyba że tylko jako temat pieśni...)
Szkoda nas wszystkich do tej walki zgoła.
Tam gdzie jest człowiek zawsze będą szczury
I krew, co wieczne spryskuje marmury.
Nam tylko stawić lub pochylić czoła...

(21 stycznia 1989 r.)

 

 

Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, członek-założyciel oraz członek Rady Nadzorczej Stowarzyszenia Pracowników Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa (obecnie Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego). Jest bohaterem filmu dokumentalnego Beaty Postnikoff pt.: "Kosmopolak" (real. 1990).

Dwukrotnie żonaty: z Inką Kardyś (1980-1990) i z Ewą Volny (1994-1998). Z pierwszego małżeństwa miał syna Kosmę (ur. 1984), z drugiego - córkę Patrycję (ur. 1988). Pod koniec życia związany z Alicją Delgas, która prowadzi obecnie Fundację im. Jacka Kaczmarskiego z siedzibą w Gdańsku.

MARIUSZ KUBIK

 

Dyskografia
 

1979 – "Mury"
1980 – "Raj"
1981 – "Muzeum"
1981 – "Krzyk"
1982 – "Strącanie aniołów" – płyta wydana na emigracji (Szwecja)
1982 – "Carmagnole" – płyta wydana na emigracji (Niemcy)
1983 – "Chicago – Live" – płyta wydana na emigracji (USA)
1986 – "Litania" – płyta wydana na emigracji (Australia)
1987 – "Kosmopolak" – program stworzony w Monachium
1989 – "Dzieci Hioba" – program stworzony w Monachium
1990 – "Głupi Jasio" – program stworzony w Monachium
1990 – "Live '90" – pierwsza trasa koncertowa Jacka Kaczmarskiego po powrocie do Polski
1991 – "Mury w Muzeum Raju" – program zawierający utwory z programów "Mury", "Raj" i "Muzeum"
1992 – "Bankiet" – nietypowy repertuarowo program Jacka Kaczmarskiego
1992 – "Wojna postu z karnawałem"
1993 – "Sarmatia"
1993 – "Szukamy stajenki" – program złożony z kolęd i pastorałek
1995 – "Pochwała łotrostwa"
1997 – "Między nami"
1997 – "Koncert '97" – dwie płyty koncertowe
1999 – "Dwie Skały"
2000 – "Dwadzieścia (5) lat później" – płyta powstała na 20-lecie "Solidarności" i 25-lecie działalności publicznej Jacka Kaczmarskiego
2001 – "Mimochodem"
2003 – "Złota kolekcja: Źródło" – kompilacja
2003 – "Złota kolekcja: Pokolenie" – kompilacja
2004 – "Syn marnotrawny" – zestaw 22 płyt w wersji cyfrowej
2005 – "Świadectwo"
2006 – "Suplement" – zestaw siedmiu płyt z piosenkami Jacka Kaczmarskiego nie wydanymi dotychczas oraz wierszami (recytowanymi przez Andrzeja Seweryna)
2007 – "Mała Arka Noego" – zestaw ośmiu płyt zawierających dwa nie wydane wcześniej programy oraz "Kwadranse Jacka Kaczmarskiego" z Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa
2007, 22 marca – "Arka Noego" – zestaw 37 płyt ("Syn marnotrawny", "Suplement" i "Mała Arka Noego")
2008 – "Trasa Koncertowa '97" [cz. I i II] – wznowienie płyt "Koncert '97" (z uporządkowaną kolejnością utworów)
2008 – "Scena to dziwna" – zestaw pięciu płyt DVD z materiałami wideo (głównie koncertami) z lat 1980-2001


*   *   *
 

Jacek Kaczmarski o swojej pracy w Rozgłośni Polskiej RWE

 

Kwadrans Jacka Kaczmarskiego - audycja pierwszomajowa nadana
w Rozgłośni Polskiej RWE

 

Posłuchaj innych audycji pt.: "Kwadrans Jacka Kaczmarskiego"
nadawanych w Rozgłośni Polskiej RWE
(Pliki video serwisu YouTube):
 

ZOBACZ WIĘCEJ
 

*   *   *

"Moją pasją jest życie. Rozmowa z Jackiem Kaczmarskim"
(rozmawiał Jan Ostrowski)

"Kosmopolak" (śpiewnik),  wyd. Nowa Fala (II obieg, Gdańsk 1988)
 

- Głównym kanałem Twojego oddziaływania na Polskę są cośrodowe kwadranse autorskie emitowane w RWE o 18:45, powtarzane o 22:45. Kanałem, w przeszłości chyba zawodnym i nie spełniającym oczekiwań. I to mniej ze strony technicznej uciążliwe zagłuszanie, a bardziej w warstwie merytorycznej. Audycja straciła wielu słuchaczy, kiedy uparcie, tydzień po tygodniu czytałeś "Wspomnienia niebieskiego mundurka".

- Po pierwsze, "Mundurek" mi się bardzo podobał...

- To nie jest tekst Twojego autorstwa jak się powszechnie sądzi?

- Częściowo mojego, częściowo nie. A po drugie, poprzednia dyrekcja polskiej rozgłośni twierdziła, że muzyki w ogóle nie powinno być na antenie, bo jest niesłyszalna, a po co nadawać piosenki, w których tekst się liczy, skoro jest on niesłyszalny? Chcąc nie chcąc umieszczałem w "Kwadransach" jedną raptem piosenkę jako ilustrację muzyczną do "Wspomnień niebieskiego mundurka" czy felietonu, który wypełniał całą audycję.

- Felietony były często przegadane i pozbawione tej charakterystycznej, jędrnej pointy będącej wielkim atutem Twojej piosenki...

- Ja się z tym absolutnie zgadzam! Przychodząc do radia próbowałem nowej formy, która przecież nie jest moją formą. Miałem z tego dużo radości, wiele też rozczarowań. Doszliśmy jednak z dyrekcją do wniosku, że powinno być więcej piosenek a mniej felietonów.

- ...co od paru miesięcy widać w "Kwadransach". Zmieniłeś formułę programu - "Kwadrans" wypełniają często piosenki nowe co bardzo ważne przeplatane krótkim komentarzem.

- Kolej rzeczy była taka: przez jakiś czas w ogóle nie nadawałem audycji ze względu na różnice zdań między mną a dyrekcją. W momencie, gdy przyszedł nowy dyrektor, spytałem czy jest zainteresowany powrotem tej audycji na antenę - powiedział, że owszem, ale w formie jakby fragmentów koncertów.

- Audycja niewątpliwie zyskała na atrakcyjności, co bynajmniej nie gwarantuje odzyskania części zniechęconych wcześniej słuchaczy. Dotyka to jednak problemu szerszego: czy Tobie w ogóle zależy jeszcze na publiczności polskiej?

- Oczywiście, dlatego, że przecież piszę po polsku.

- Chodzi mi o publiczność krajową.

- Naturalnie, że tak, chociaż nie publiczność będzie decydować o tym, co piszę i jak piszę. Sama kwestia pisania jest, w moim wypadku, naprawdę sprawą wewnętrznej potrzeby.

- Wspomniałeś o różnicy zdań między Tobą a byłą dyrekcją RWE. Pod koniec 86 roku Tygodnik Mazowsze opublikował na pierwszej stronie rozmowę z Najderem. Wywiad był bardzo optymistyczny, Najder cieszył się zastrzykiem młodych dziennikarzy w radiu i ogólną w nim atmosferą, była tam mowa o Tobie itd. Niespodziewanie, trzy miesiące później musiał odejść. Czy zechciałbyś skomentować ten fakt?

- Nie znam mechanizmu ustąpienia Najdera. Takie rzeczy nie rozgrywają się na poziomie redakcji. Mogę powiedzieć tylko, że były konflikty w zespole; osobiście starałem się zachować obiektywizm - częściowo przyznawałem rację Najderowi, częściowo oponentom. Natomiast było to tak skomplikowane jak w każdym zespole kilkudziesięcioosobowym, gdzie w grę wchodzą i osobiste ambicje i kwestia linii politycznej radia, sprawy stosunku do Związku Radzieckiego i do Amerykanów, że nie jestem w stanie wiarygodnie skomentować tej zmiany warty.

- Czy Najder nie był nieco apodyktyczny?

- Tu nie chodzi o apodyktyczność. Każdy ma takie cechy charakteru jakie ma. Mogę tylko powiedzieć, że do nowego dyrektora (Marek Łatyński) mam pełne zaufanie, choćby z egoistycznego punktu widzenia, gdyż umożliwił mi prowadzenia "Kwadransy" w formie, którą nawet ty uważasz za lepszą niż poprzednia.

- Ile zarabiasz w RWE?

- 4800, z czego na życie powiedzmy 2500.

- Ale samochodu nie masz. Przecież w tym kraju każdy ma samochód.

- Nie mam, bo moja żona zabroniła mi siadać za kierownicą, ponieważ zamyślam się, wystukuję rytm pomysłów muzycznych, linie melodyczne nowych piosenek na pedale gazu i jest to trochę niebezpieczne.

- Wyobraźmy sobie, że powracają swobody, istnieje jakaś zinstytucjonalizowana opozycja, zostaje ogłoszona powszechna amnestia dla wszystkich przeciwników systemu w tym nawet ludzi związanych z "dywersyjnymi" rozgłośniami na zachodzie. Czy wróciłbyś do Polski?

- Teoretycznie już tak jest, bowiem Jaruzelski ustami Urbana powiedział, że każdy, kto wyjechał na Zachód, niezależnie od tego co tam robił, jest mile witany w kraju, bo kraj go potrzebuje.

 

W 2007 r. ukazał się w Polsce box pt.: "Arka Noego", zawierający komplet dyskografii Jacka Kaczmarskiego na 37 płytach CD. Znalazły się w nim m.in., wydane wcześniej w "Suplemencie", płyty pt.: "Radio Wolna Europa" (vol. 1-3) a także piosenki z "Kwadransa Jacka Kaczmarskiego", nadawanego w Rozgłośni Polskiej RWE - płyty pt.: "Kwadranse Jacka Kaczmarskiego I", "Kwadranse Jacka Kaczmarskiego II", "Kwadranse Jacka Kaczmarskiego III", "Kwadranse Jacka Kaczmarskiego IV" oraz "Archiwum Radia Wolna Europa - dodatki"

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 

 

- Zaledwie 5 lat temu reżim tego samego Jaruzelskiego wydał na Najdera zaocznie wyrok śmierci...

- Myślę, że teraz mógłbym wrócić. Dostałbym kontrakty, byle bym tylko wystąpił w telewizji. Dlaczego nie? Nawet kiedy pracowałem w RWE otrzymałem list z "Pagartu" oferujący mi kontrakty, również zagraniczne, pod warunkiem, że przyjadę i wymienię paszport służbowy na artystyczny na Zachód wyjechałem na służbowym paszporcie pagartowskim. Oczywiście, że z przyjemnością przyjechałbym do Polski i pośpiewał, ale w sytuacji jakiejś rzeczywistej zmiany politycznej. To nie jest tak, że mi się nie podoba Polska, czy że się boję Jaruzelskiego. Po prostu choruję na antykomunizm. Ten system mi do tego stopnia nie odpowiada, że wolałbym nie mieć z nim nic wspólnego. Wprawdzie jako piosenkarzowi w Polsce wcale tak źle mi się nie żyło, ale z perspektywy zachodniej, gdy przypominam sobie wszystkie rozmowy z cenzorami, dyskusje z organizatorami widowni - co wolno, czego nie wolno, kogo wpuścić na salę a kogo nie, to powrót do takiej sytuacji wydaje mi się śmieszny i poniżający. Znowu z jakimś bucem z ulicy Mysiej (gdzie mieści się GUKPIW) dyskutować o tym, czy użyć słowa "czerwony" czy "fioletowy"?

 

 
Jacek Kaczmarski
"Wizyta w PRL na zaproszenie rzecznika rządu"

 
Pojechałem na wakacje do Warszawy
Przecież rzecznik rządu sam zaprosił mnie
"Pojedź, sprawdź, za tobą ruszy kto ciekawy" -
Powiedzieli mi koledzy z RWE

Wsiadłem w pociąg bez namysłu bez gitary
Bo gitara to jest broń - to każdy wie
Na granicach mnie celnicy nie sprawdzali
Już wiedzieli o mnie nawet w NRD

A w Warszawie już czekali na peronie
Przyjaciele, wielbiciele, członek władz.
Dawna miłość bukiet mi wcisnęła w dłonie
Szepcząc: "Dobrze cię zobaczyć jeszcze raz"

Opłacili pokój mi w hotelu Forum
Bym realia kraju skonfrontować mógł
Pokój z kolorowym był telewizorem
Oraz z barkiem, w którym trunków było w bród

Ręce myłem w wódce, za to twarz w szampanie
Bowiem wody w kranie raczej było brak
Woda była za to w mleku na śniadanie
Co mu nadawało niezrównany smak

Obiad zjadłem w towarzystwie opozycji
Każdy mówił mi swobodnie to i sio
W niespełnionych wir wplątałem się ambicji
Które pociągały cały kraj na dno

Odwiedzając więc kościoły i cmentarze
Nie wzruszyłem się widokiem płowych flag
I na Pradze w ulubionym kiedyś barze
Setka czystej smakowała już nie tak

Zobaczyłem też, jak metro się buduje
Bohatersko drążąc miasto wszerz i wzdłuż
Nie ma co Warszawa wreszcie wstaje z ruin
I stolicy europejskość jest tuż tuż

Cały czas towarzyszyło mi trzech panów
Co sprawdzali w każdym miejscu każdy kąt
Przecież gdybym pod samochód wpadł nad ranem
Za prowokację wina spadłaby na rząd

Dawna miłość umilała wolne chwile
Mówiąc: "Gdybyś został, to cofniemy czas"
Lecz niestety, nie wiem czemu ni przez chwilę
Nie myślałem, żeby zacząć jeszcze raz

W telewizji, w radiu szły piosenki moje
I w pośpiechu wytłoczono kilka płyt
Wydawnictwa otwierały swe podwoje
O przeszłości ze mną nie rozmawiał nikt

Wreszcie, żeby już do końca wbić mnie w dumę
W jakimś klubie, gdzie wstąpiłem jako gość
Z tłumu ktoś do ręki wsunął mi instrument
I krzyknęli wszyscy, bym zaśpiewał coś

W nagłej ciszy myśląc, jaka by piosenka
Pasowała, żeby ten zakończyć pic
Zrozumiałem że już żadnej nie pamiętam
I że nie mam im do powiedzenia nic

Strach ogarnął mnie i wstyd gorącą parą
Wobec tych, co już nie wiedzą, co to tlen
I zbudziłem się w ogrodzie nad Izarą
W głębokiej uldze, że to był jedynie sen

(1988)

 

 
"Nie walczę pod żadnym sztandarem" (rozmowa z Jackiem Kaczmarskim) "Promieniści" (Kraków), nr 16 (110) / 6 czerwca 1988 r.

- Jak trafiłeś do "Wolnej"?

- Wiosną 1982 roku zwrócił się do mnie dyrektor RWE, Zdzisław Najder, który sam dopiero co został dyrektorem i szukał nowych, młodych współpracowników o znanych odbiorcom w Polsce nazwiskach. I tak, przez dwa lata luźno współpracowałem z radiem, jeżdżąc po całym świecie z koncertami i przesyłając korespondencji, a potem zdecydowałem się na stały program tj. "Kwadrans".

Podjąłem tę pracę dlatego, że z jednej strony jest to chyba jedyna na Zachodzie możliwość zachowania kontaktu z tym co się dzieje w Kraju, czy to przez prasę oficjalną i podziemną, czy to przez doniesienia zagranicznych korespondentów. Z drugiej strony, trzeba tu chyba powiedzieć, kierowałem się instynktem samozachowawczym. Jeździłem i dawałem koncerty na rzecz "Solidarności" i parokrotnie zostałem po prostu oszukany i doszedłem do wniosku, że jakoś pewniej muszę zabezpieczyć siebie i rodzinę.

Poza tym, myślałem, że takie zdecydowane zdeklarowanie się po jednej stronie i powiedzenie "jestem antykomunistą", będzie zdrowsze dla moich piosenek, dlatego że wielu ludzi traktuje ten kraj jako jeszcze jedno przedstawienie estradowe; "o, wyśmiewa się z tego, z owego, z Urbana, z Krasińskiego, trochę to śmieszne, trochę odważne". A od początku mojej twórczości nie chodziło o to, żeby się z czegoś śmiać, tylko żeby się za czymś lub przeciwko czemuś opowiedzieć; za kilkoma podstawowymi zasadami życia, a przeciwko systemowi.

 

Jacek Kaczmarski w talk-show "Teraz Wy",
prowadzonym przez Teresę Torańską w latach 90.

© YouTube
 


"Zrozumiałem, że jestem na zachodzie" (rozmowa z Mirosławem Spychalskim)
"Brulion" nr 10 / październik 1989 r.

- Ostatnie twoje "Kwadranse" w radio to recitale. Czy zdarzyło ci się, że wewnętrzna cenzura czegoś ci nie puściła?

 - Nie ma wewnętrznej cenzury. Natomiast jest coś takiego jak ok, rozmowa z dyrekcją przed nagraniem programu, sugestie, czy dana piosenka nie wywoła niepożądanych skutków; niekoniecznie w Polsce, również na Zachodzie. I był taki jeden wypadek, z piosenką "Opowieść pewnego emigranta". To jest piosenka oparta na autentycznym życiorysie polskiego Żyda. I ona rzeczywiście nie poszła, uznałem racje dyrekcji. Chodziło mianowicie o to, że ten temat jest w ogóle szalenie drażliwy na Zachodzie (w Stanach przede wszystkim) i istniały obawy, że gdyby ktoś chciał zaszkodzić naszej rozgłośni (a są tacy ludzie), to mógłby wokół tej piosenki rozpętać zarzuty, że propagujemy antysemityzm. Piosenka oczywiście nie ma nic wspólnego z antysemityzmem, gdyby natomiast ktoś o złej woli chciał to rozkręcać... tłumacz no się teraz, poeto, że nie miałeś na myśli tego, tylko coś innego.

- Czy musisz narzucać sobie autocenzurę?

- Nie. Ja mam dość wyjątkową sytuację w radiu, ponieważ wypowiadam się poprzez piosenki. Zresztą cały pomysł nowej dyrekcji od czasu odejścia Najdera był taki, żeby mój kwadrans to nie był felieton plus jedna piosenka (bo w końcu nie jestem felietonistą - czasem może mi się udać, czasem nie), tylko właśnie jako fragmenty koncertów. Aby jak najwięcej piosenek, zwłaszcza od czasów, kiedy "zdjęli" zagłuszanie, było słyszalnych w Polsce. Wypowiadam się przez piosenki, a w utworze śpiewanym, w zasadzie teoretycznie niepoważnym, w lekkiej muzie, można wszelkie treści czy przemycić, czy powiedzieć wprost - to nie komentarz polityczny. To znaczy, że jest to komentarz polityczny, ale nie jest jako taki traktowany.

 

Pierwsza biografia Jacka Kaczmarskiego, autorstwa Krzysztofa Gajdy, wydana w 2009 r. przez Wydawnictwo Dolnośląskie we Wrocławiu. "Historia życia poety, prozaika, autora i wykonawcy piosenek (m.in. "Murów", "Naszej klasy", "Obławy"), oparta na relacjach jego bliskich i znajomych. Z ich wypowiedzi wyłania się portret artysty niejednoznacznego, skomplikowanego, nadzwyczaj interesującego, burzący panujący przez lata jego kariery stereotyp barda "Solidarności". Autor z wszystkimi osobami rozmawiał i z fragmentów różnych historii stworzył oryginalną, rozpisaną na głosy biografię jednego z najważniejszych artystów współczesnej Polski, którego różnorodna twórczość wciąż żyje i zdobywa nowych wyznawców. Nieznane fakty z biografii poety wzbogaca ok. 60 fotografii ze zbiorów prywatnych rodziny i przyjaciół artysty. Tekst uzupełniają kalendarium życia i twórczości Jacka Kaczmarskiego oraz dyskografia i bibliografia" (z opisu książki).

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 
 


Antoni Pawlak, "Śpiewy historyczne"
"Gazeta Wyborcza" ("Magazyn") nr 13 (57) / 1 kwietnia 1994 r.

Jerzy Giedroyc ze względu na moją popularność wśród młodzieży polecił mnie Najderowi, który właśnie został dyrektorem RWE i zaproponował mi własne okienko w radiu: "Kwadrans Jacka Kaczmarskiego", czyli rodzaj cyklicznego koncertu dla ludzi w Polsce. Byłem wówczas po roku koncertowania na całym świecie. To się wiązało z dużym wysiłkiem fizycznym i rozczarowaniem w stosunku do niektórych ośrodków polonijnych. A poza tym żona była w ciąży. Zrozumiałem, że trzeba przyjąć ofertę Najdera. Uniknąłem dzięki temu upokarzających sytuacji typowego emigranta. Pomidory na południu Francji zbierałem bodaj tylko trzy dni. Być może w perspektywie całego życia nie jest to dobrze. (...) Póki miałem swój "Kwadrans", byłem na wariackich papierach poety-piosenkarza. Każdy weekend, urlop, czas wolny wykorzystywałem na występy. Miałem niejako obowiązek pisania co tydzień jednej nowej piosenki. Przez jakiś czas utrzymywałem się w gotowości twórczej. Potem to się rozpłynęło, zdarzało się, że całymi tygodniami powtarzałem stare rzeczy, Ale miałem, Bogu dzięki, spory zapas. Gdzieś po dwóch, trzech latach odczułem ciężar łączenia tych dwóch profesji. To był najgorszy okres w mojej twórczości. Powstało wówczas dużo tego, co jeden z moich przyjaciół nazwał "kupletami dla Wolnej Europy". Zajmowałem się wyłącznie utworami interwencyjnymi. W radiu nie ukrywano zresztą, że tego się po mnie oczekuje, dając za przykład Hemara, który potrafił robić to latami. Po pewnym czasie oprócz własnej audycji musiałem robić wszystko to co koledzy. Miałem wysoką grupę zaszeregowania i w ich odczuciu nie było żadnego powodu, żebym się zajmował wyłącznie moimi piosenkami.

 

"Za dużo czerwonego" - fragment z cyklu rozmów
Jacka Kaczmarskiego z Jolantą Piątek (Radio Wrocław)
- "Odra" (Wrocław), nr 483 / luty 2002 r.

- Czy pracując w RWE musiałeś być wierny określonym programom politycznym?

- Nie było takich programów. Były dwie zasady: nie krytykujemy polityki niemieckiej, bo jesteśmy gośćmi na tej ziemi; nie komentujemy też polityki amerykańskiej w kontekście innych spraw niż Polska. W kontekście polskich spraw można było mówić wszystko. Tu nie było żadnej cenzury prewencyjnej. Oczywiście byli szefowie, którzy akceptowali materiały przed ich ukazaniem się na antenie, ale ta ocena głównie dotyczyła zawartości merytorycznej, jakości, fachowości. Czasami bywali nadgorliwi szefowie. W moim przypadku pamiętam np. ocenzurowanie któregoś z "Kwadransów Jacka Kaczmarskiego". To było już za ostatniej dyrekcji w 1990 roku, kiedy napisałem kilka piosenek na temat kampanii prezydenckiej w Polsce. Chodziło o "Wojnę postu z karnawałem" oczywiście. I to zostało zdjęte, z uzasadnieniem, że my nie jesteśmy od tego, żeby się wtrącać do procesów demokratycznych w kraju.

Dla mnie było to oburzające, bo owszem, radio jest polityczne, ale mój kwadrans miał charakter wybitnie literacko-rozrywkowy i przecież autorski. I jeżeli zakazuje mi się pisania na określone tematy, kiedy po to właśnie zostałem do tego radia zaproszony, to uznałem, że przekracza to już granice przyzwoitości. Notabene, natychmiast wysłałem te teksty do Polski. Zostały wydrukowane w reaktywowanym właśnie tygodniku "Po prostu".

 

Pod koniec 2010 r. ukazała się książka pod redakcją Krzysztofa Gajdy i Michała Traczyka
pt.: "Zostały jeszcze pieśni... Jacek Kaczmarski wobec tradycji" (Wydawnictwo MG). Jeden z zamieszczonych w niej tekstów dotyczy pracy Kaczmarskiego w Rozgłośni Polskiej RWE

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego
 


*   *   *
 

Zobacz także:

* Jacek Kaczmarski - strona internetowa

* Jacek Kaczmarski w Rozgłośni Polskiej RWE - audycje na YouTube

* Fundacja im. Jacka Kaczmarskiego - strona internetowa

* Festiwal piosenek Jacka Kaczmarskiego "Źródło wciąż bije" - strona internetowa

* Ogólnopolski przegląd twórczości poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego "Rytmy nieskończoności" - strona internetowa

* Trio Łódzko-Chojnowskie (zespół wykonujący piosenki Jacka Kaczmarskiego) - strona internetowa

 

Powrót do tekstu głównego