Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa w świetle propagandy okresu stalinowskiego

JUSTYNA KAŃCZUKOWSKA
 

Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa [RWE] to jedna z najbardziej zagadkowych i niedocenianych redakcji w dziejach polskiego dziennikarstwa. Jej historia jest pełna paradoksów. Na pozór zwyczajne radio, w którym każdy mógł znaleźć coś dla siebie - wiadomości, słuchowiska, audycje publicystyczne, leciała muzyka, relacje sportowe, a nawet prognozę pogody i wyniki losowań totalizatora jednak przez władze komunistyczne uznane za bardzo niebezpieczne. Przedstawię jak ogromną rolę odegrało RWE w życiu przeciętnego obywatela, a zarazem pokażę sposoby i metody oczerniania rozgłośni przez prasę i władzę w PRL. Ramy chronologiczne obejmują okres stalinizmu w Polsce 1949-1956, a zarazem pierwsze lata działalności Radia.

W lutym 1949 r. powstała koncepcja utworzenia prywatnej instytucji pod patronatem Stanów Zjednoczonych, która miała na celu poparcie przywódców politycznych i intelektualistów z Europy Wschodniej, przebywających na terenie USA, a działających na rzecz przywrócenia swobód politycznych, społecznych i religijnych, które zostały im odebrane. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był wysoki urzędnik Departamentu Sprawiedliwości, George F. Kennan. Pierwszego czerwca 1949 roku utworzono Narodowy Komitet ds. Wolnej Europy / National Committee for a Free Europe. W chwili powstania liczył 44 członków. Nieoficjalną datą powstania pierwszego zespołu radiowego Głosu Wolnej Polski jest 1 maja 1950 r. Wtedy to właśnie kierownictwo powierzono Lesławowi Bodeńskiemu[1]. Siedzibą Komitetu, a zarazem radia, był najwyższy ówczesny budynek świata - Empire State Building w Nowym Jorku. Pierwszą audycję po polsku ,,Wolna Europa” wyemitowała 4 lipca 1950 roku. Nagrywane na taśmach i wysyłane do Niemiec, były emitowane z jednej z anten w Lampertheim, w lesie pod Frankfurtem nad Menem. Antena miała niewielką moc, ponadto programy były krótkie, zaledwie godzinne. Z uwagi na taki tryb przygotowywanych audycji były mało aktualne. Dlatego właśnie zrodził się pomysł przeniesienia radia do Europy i stworzenia tam samodzielnego zespołu.

 

Budynki Radia Wolna Europa w Monachium - lata 50. XX w.

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

 

Dziesiątego listopada 1951 roku Jan Nowak[2] otrzymał oficjalny list proponujący objęcie stanowiska szefa polskiej sekcji Radia Wolna Europa, która miała się mieścić
w Monachium. Program działalności radiostacji, ujęty przez Jana Nowaka w następujących punktach i poruszony na jednym z pierwszych spotkań redakcyjnych zawierał: ukazywanie prawdy historycznej, prostowanie fałszu, dostarczanie pełnej informacji o tym co dzieje się w Polsce i na świecie oraz walka z propagandą. Każdy ma prawo do swoich poglądów, ale w sprawach zasadniczych, takich jak niepodległość, demokracja, granice, jesteśmy zgodni i solidarni. Istotną role odgrywała troska o bezpieczeństwo słuchaczy. Nawet najlepsza audycja nie była warta ani jednego życia ludzkiego. Radio ma być odbiciem różnorodnych, a nawet sprzecznych opinii i ocen, bo tylko wtedy jest naprawdę wiarygodne.[3]

Uświadamianie narodu miało być równie ważne - jeżeli nie ważniejsze - od czynnej walki przeciw uciskowi i niesprawiedliwości. Pracownicy rozgłośni chcieli zaopatrzyć inteligencje w ,,amunicję” - obawiali się tylko jednego, że owe informacje zatrzymają się na inteligencji i młodzieży akademickiej, a nie trafią do robotników i chłopów, bez których ruch odnowy prędzej czy później będzie zdławiony.

Pierwsza audycja Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa została nadana z Monachium 3 maja 1952 roku. Pierwsza, a zarazem jedyna wolna od zagłuszania, gdyż władze komunistyczne nie były przygotowane na jej przyjęcie. Od tej chwili aż do 1994 r. radio stało się alternatywnym źródłem informacji o wydarzeniach krajowych i zagranicznych. Oznaczało to koniec monopolu aparatu władzy komunistów w Polsce na dostarczanie informacji i kształtowanie poglądów. Ogromną zaletą radia było to, że programy w całości były tworzone przez Polaków i dla Polaków - dla przykładu w BBC[4] tłumaczono tylko teksty redagowane przez Anglików.

 

 Inauguracja działalności Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium
- 3 maja 1952 r.

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

 

Pytaniem zadawanym sobie przez długie lata przez wszystkich był wpływ Amerykanów na działalność rozgłośni. "W chwili powstania Komitetu Wolnej Europy nie została zawarta żadna umowa i rząd nie wydał przepisów określających zasady współpracy miedzy Departamentem Stanu, CIA[5] i Komitetem”[6]. Związek RWE z CIA, został ujawniony i zerwany dopiero w roku 1971. Do tej pory tajemnicą poliszynela było, że radio w znacznej cześć finansowała Centralna Agencja Wywiadowcza. Wiedzieli o tym kongresmani, dziennikarze i waszyngtońskie koła polityczne, ale oficjalnie mówiono, że radio utrzymuje się z funduszy prywatnych, a mówienie wprost o jej istnieniu było swojego rodzaju zdradą. Jan Nowak został zapewniony przez Griffitha, że RWE nie będzie przykrywką dla działalności wywiadowczej. Jak sam mówi: "było mi obojętne, z jakiego źródła RWE dostaje pieniądze, dopóki - w moim przekonaniu - radio służy wspólnym interesom polskim i amerykańskim”[7]. Zależało im na jawności i wiarygodności źródeł, z jakich korzystają przy tworzeniu wiadomości puszczanych na antenie. "W ciągu 24 lat mojej pracy w RWE nie odczuwałem tam obecności CIA. Źródło funduszy stanowiło jedyny ukryty aspekt naszej działalności. Wszystko inne nie różniło się od funkcjonowania normalnej radiostacji. (...). Układ, jaki powstał miedzy CIA a RWE, sprzyjał autonomii Rozgłośni Polskiej, która mogła służyć polskim aspiracjom do wolności i demokracji, zgodnym zresztą z ówczesnymi interesami Stanów Zjednoczonych".[8] Tę wypowiedź Jana Nowaka-Jeziorańskiego można interpretować na wiele sposobów - wszystko zależy od tego jak spojrzymy na interesy amerykańskie. Faktem jest, że jednym z powodów powstania Komitetu był wzrost napięcia w stosunkach między Waszyngtonem a Moskwą. Natomiast wpływ radia na wyzwolenie się spod władzy komunistycznej jest ogromny i niepodważalny.

 

Inauguracja nadawania Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa
- Monachium, 3 maja 1952 r.
Od lewej: Lala Markowska, Wacław Radulski, Teresa Nowakowska, Jan Nowak-Jeziorański, Tadeusz Nowakowski, Zbigniew Krukowski, Janina Katelbach, Jan Markowski

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa
Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

 

Najważniejszym środkiem oddziaływania emigracji na sytuację w Polsce było Radio Wolna Europa. Fakt ten nie był obojętny dla rządu komunistycznego w Warszawie. Od samego początku a nawet jeszcze przed wypowiedzeniem pierwszych słów na antenie, aż do upadku PRL-u, byliśmy światkami ataków na RWE jako „kuźnicy kłamstw” i „wylęgarni agentów, prowokatorów i szpiegów na służbie amerykańskich hitlerowców”[9]. Represje wobec słuchaczy, aresztowania, walka z szeptaną propagandą, zagłuszanie audycji, to tylko nieliczne grzechy władz w Polsce tamtych lat. Wszystko to jest dowodem na to, jak bardzo wielką rolę odgrywała owa radiostacja oraz informuje nas o tym, jak ogromnym przeciwnikiem była dla komunistów. Miarą rosnącej popularności rozgłośni było coraz częstsze powoływanie się na informacje zaczerpnięte z Radia „Wolna Europa” np. podczas zebrań wiejskich, masówek w fabrykach czy po prostu w czasie spotkań towarzyskich. Zdarzały się przypadki transmitowania programów RWE w publicznych radiowęzłach, tylko w marcu i kwietniu 1953 roku odnotowano 7 takich przypadków. Działo się tak pomimo tego, że konsekwencje słuchania "Wolnej Europy" bywały - w owych latach - naprawdę poważne.

Radio im. Buczek, bo tak żartobliwie nazywano RWE, gdyż szum, buczenie i jazgot to dźwięki, które towarzyszyły słuchaczom. Żadna akcja władz komunistycznych nie pochłonęła tak ogromnych pieniędzy i wysiłku tylu ludzi, co zagłuszanie rozgłośni pochodzących z zachodu takich jak Głos Ameryki, BBC, ale przede wszystkim Rozgłośni Polskiej RWE. W Polsce na szeroką skalę zagłuszanie ruszyło dopiero w 1952 r., gdy RWE rozpoczęło nadawanie całodobowego programu. Audycje trwały w ciągu dnia dwa razy po 3 godziny i raz po 6 godzin, a w niedzielę była jedna audycja trwająca ponad 16 godzin[10]. Wtedy to w Centralnym Zarządzie Radiostacji w Warszawie, z inicjatywy ZSRR, powstał specjalny zespół do spraw zagłuszania, tworzyła go ekipa kilkunastu inżynierów Politechniki Warszawskiej, odpowiedzialna za tworzenie i udoskonalanie nowych a zarazem skuteczniejszych zagłuszarek. Wzrost ilości nadajników w latach 1951-1955 był imponujący, przedstawiam to poniżej:

  

Liczba nadajników do zagłuszania RWE w latach 1951-1955

 

Data

Liczba nadajników

Łączna moc nadajników

Grudzień 1951

9

62kW

Sierpień 1953

29

355kW

Wrzesień 1955

249

1766kW

 

Źródło: Paweł Machcewicz, Walka z Radiem Wolna Europa, [w:] Aparat bezpieczeństwa wobec emigracji politycznej i Polonii, pod red. R. Terleckiego, Warszawa 2005, s. 15-16.

 

W wielu miastach były zainstalowane krótkofalowe nadajniki o mocy 1-5 kW. Były one skonstruowane przez inżyniera Szmita, za co autora odznaczono nagrodą państwową. Tzw. "szmitówki" w Polsce były produkowane seryjnie, a montowane były na budynkach państwowych, na przykład pocztowych. „Oprócz urządzeń stacjonarnych od czerwca 1953 r. stosowano »nadajniki przewoźne«, umieszczone na samochodach - w Warszawie, Radomiu, Wrocławiu i Bielsku-Białej”[11]. W roku 1954, kiedy RWE nadawało szczególnie niewygodne, dla władz komunistycznych w Polsce, audycje z udziałem Józefa Światły[12], kładziono ogromny nacisk na sprawne zagłuszanie. Jeden z ludzi pracujących w stacji zagłuszającej pisał tak: „Ten to nam napsuł krwi. Wtedy w stacji działo się coś strasznego. Wszyscy stali na baczność i tak jak normalnie kontrolowali nas, co godzinę, co pół czy nadajnik poprawnie pracuje, to wtedy regularnie, co 5 minut, nawet, co minut odzywał się telefon - że trzeba coś zrobić, że trzeba jeszcze dokładniej przykryć”[13]. Natomiast już w roku 1956 zagłuszanie z terenu Polski stopniowo słabło wraz z dojściem do władzy Gomułki, jednak nie ustało, gdyż ciągle obowiązywała umowa o wzajemnym zagłuszaniu między Polską a Związkiem Radzieckim. W czasie protestów politycznych i strajków w czerwcu 1956 r. w Poznaniu żądano m.in. zniesienia zagłuszania. Symboliczny charakter miało tu zniszczenie przez demonstrantów w Poznaniu zagłuszarek mieszczących się na dachu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Dąbrowskiego[14].

 

Jeden z plakatów propagandowych wydanych w PRL-u,
dyskredytujących działalność Rozgłośni Polskiej RWE w Monachium

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół
Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

 

Najwięcej kontrowersji w Polsce jak i na arenie międzynarodowej oprócz działalności radiowej Komitetu Wolnej Europy wzbudziła tzw. „akcja balonowa” zapoczątkowana już w 1951 r. Wtedy to po raz pierwszy wysłano za pomocą balonów broszury propagandowe, które miały dotrzeć w okolice Pragi i Pilzna. Powtórzono te działania po powstaniu w Berlinie i zamieszkach robotniczych na terenie Pilzna w 1953 r. Na jesieni 1954 r. dział słowa drukowanego KWE w Nowym Jorku rozpoczął na szeroką skalę przerzucanie do krajów bloku wschodniego ulotek z propagandą antykomunistyczną. Akcja zyskała sobie miano ,,wojny balonowej”. Pierwszego października rozpoczęła się balonowa inwazja na Węgry (tzw. operacja „Fokus”) i Czechosłowację (operacja „Veto”). Ulotki przedstawiały listę żądań politycznych i ekonomicznych formułowanych na zachodzie w imieniu opozycji, działającej rzekomo w tych krajach. Wiązało się to z niebezpieczeństwem wywołania reakcji społecznych. Kolejnym krajem, do którego miały dolecieć balony, była Polska.[15] Zawarte w ulotkach informacje o nieistniejących organizacjach podziemnych wywołały niepokój i sprzeciw emigracyjnych Polaków i Jana Nowaka, który jako dyrektor Rozgłośni Polskiej nie miał wpływu na treści drukowane w Nowym Jorku, mógł występować tylko w roli doradcy. Tymczasem broszury wysyłane w imieniu RWE obciążały jego i ludzi, z którymi współpracował, odpowiedzialnością za ich treść. Pewne było, że owe balony polecą do Polski. Jedyne, co pozostało zespołowi w Monachium, to walka o to, aby przekazano w nich rzetelne informacje, a nie materiały propagandowe, jak to miało miejsce w przypadku Węgier i Czechosłowacji. Wzmożenie zagłuszania RWE spowodowane rewelacjami Józefa Światły na temat działalności bezpieki i partii przekonały jednak emigrację o konieczności przeprowadzenia „akcji balonowej” również na terenie Polski. Nowak domagał się tylko od Amerykanów zrzucenia co najmniej dziesięciu milionów egzemplarzy ulotek - bowiem masowość była jedyną ochroną dla społeczeństwa polskiego przed represjami oraz rozesłania do wszystkich redakcji pism polskich broszury z rewelacjami Światły, aby uniknąć posądzenia o konspiracyjny charakter akcji. Ostatecznie wysłano cztery miliony balonów. 12 lutego 1955 r., sześć minut po godzinie trzeciej rano, chmura balonów wzbiła się w powietrze. Informacje o balonach z broszurami Józefa Światły Za kulisami bezpieki i partii, RWE podało tego samego dnia w dzienniku o ósmej rano, wtedy to bowiem balony miały spaść na teren Polski (ich zasięg był uzależniony od kierunku wiatru i warunków atmosferycznych). Według informacji dotarły one na teren Górnego i Dolnego Śląska. Warunki, jakie stworzyli komuniści w kraju, wymagały specjalnych sposobów i środków przekazywania informacji oraz docierania do społeczeństwa. Nie była to akcja polityczna - miała ona charakter informacyjny, a według tej nowej metody „wróg” był całkowicie bezsilny. W swojej wypowiedzi na antenie Jan Nowak podkreślił: „Nie stanie się natomiast nic złego, jeśli broszura »Za kulisami bezpieki i partii« dotrze do przedstawicieli reżymu. Jest ona w pierwszym rzędzie przeznaczona właśnie dla funkcjonariuszy Bezpieczeństwa i aktywistów partyjnych”[16]. Chciał przez to podkreślić, że nie ma takiej siły na świecie, która jest w stanie ukryć prawdę.

Urząd ds. Bezpieczeństwa Publicznego [UB] do zbierania ulotek zmobilizował cały aparat bezpieczeństwa i aktyw partyjny. W każdym powiatowym UB wyznaczano jedną osobę, odpowiedzialną za koordynowanie akcją oczyszczania z antykomunistycznej propagandy. Według danych, za każdą ulotkę dostarczoną do komendy Milicji Obywatelskiej płacono 20 zł a za powłokę balonową 100 zł.[17] Rozprowadzanie i przekazywanie informacji wyczytanych z biuletynów KWE było surowo zakazanie. Według UB broszury docierały wszędzie, lista miast i miasteczek, gdzie zanotowano znalezione balony z ulotkami lub same powłoki, była bardzo długa. Najwięcej z nich dotarło na tereny zachodniej Polski, położone blisko granicy, ale spora cześć trafiła również do centralnej Polski, a nawet południowo-zachodniej. Może to wskazywać, iż skuteczność akcji balonowej i jej zasięg były spore, nie tylko dzięki masowości, ale również szeptanej propagandzie.

„Jedną z istotnych cech »czarnej propagandy« jest zatajanie i fałszowanie, źródeł informacji. W tym właśnie celu »Departament Brudnej Roboty« wespół z Departamentem Stanu i centralą wywiadu amerykańskiego powołał do życia szereg instytucji, które, ukrywając się pod rozmaitymi nazwami, są w rzeczywistości bezpośrednim narzędziem polityki agresji i  »zimnej wojny« uprawianej przez rząd Stanów Zjednoczonych (…). Taka jest między innymi geneza utworzenia »Komitetu Wolnej Europy«, który prowadzi ożywioną działalność na odcinku »czarnej propagandy«”[18]. Ten cytat ma przedstawiać czytelnikowi istotę „czarnej propagandy”, w której chodzi głównie „o zamęt, rozruch akt sabotażu”[19]. Kto miał być szerzycielem „czarnej propagandy”? Według Stefana Arskiego - właśnie RWE. Rozgłośnia stała się uniwersalnym symbolem zła, można było oskarżyć ją o wszystko, co najgorsze z punktu widzenia realnego socjalizmu. Twierdził, że „czarna propaganda”, jaką używały wszystkie „szczekaczki” była dokładnie taka sama i miała na celu sprowadzić na złą drogę prawych obywateli podatnych na manipulacje i kłamliwe obietnice. Jedyną skuteczną walką było traktowanie ich wszystkich jak zdrajców i „głosy Hitlera”. Arski zarzuca RWE, że zostało stworzone przez „kwiat amerykańskiej czarnej reakcji, faszyzmu i imperialistycznej zaborczości”[20]. Styl i język we wszystkich pracach na temat rozgłośni był analogiczny. Oszczerstwa i przerysowania były główną bronią systemu. Im więcej się działo w kraju, tym ataków było więcej. Nie dotarłam do ani jednego tekstu, w którym prowadzono by jakąkolwiek dyskusję, polemikę z radiem, formułowano jedynie oskarżenia i obelgi pod adresem rozgłośni i ludzi, którzy ją tworzyli. Tendencyjność i przewidywalność większości tekstów czyniło je mało wiarygodnymi. Jak określił to Michał Głowiński, widać tu coś co nazwał ubeckimi fabułami „w minimalnym stopniu liczy się ona z empirią i prawdopodobieństwem, i to nawet wówczas, gdy wystylizowane na autentyk”[21].

Na potrzeby propagandy komunistycznej w Polsce powstał skrót NCŁ (Nowojorskie Centrum Łgarstwa). Używa go w swojej książce Bolesław Wójcicki [Sław], Dla Wójcickiego pracownicy rozgłośni nie są już kłamcami, ale ich działalność to coś znacznie więcej absolutna wolność od prawdy. Według niego działalność RWE to spisek Niemców z Sudetów oraz wysiedleńców, w celu odzyskania swoich terenów nieprawnie im zabranych po II wojnie światowej. A każdy Polak słuchający ciągle jeszcze RWE, wg. Wójcickiego ma odtąd absolutną pewność usłyszenia „głosu hitlerowca, wysiedlonego z Polski czy Czechosłowacji, ziejącego nienawiścią do Polski i do naszych granic, a posługującego się – »dro-o-o-o-dzy rrrr-o-da-cy! « – wystrzępionym od obłudnych frazesów językiem emigracyjnego zdrajcy.”[22]. Zniszczenie reputacji zespołu RWE w Monachium było najprostszą metodą walki. Dzisiaj te publikacje są wymownym świadectwem ówczesnej propagandy i dowodem na to jak bardzo zakłamany był obraz przedstawiany Polakom przez komunistów, ukazujący fakty bardzo wybiórcze lub nie ukazując ich wcale.

Bardzo szybko zdano sobie sprawę jak wielkim zagrożeniem są informacje podawane przez RWE, dlatego właśnie podjęto zakrojoną na bardzo szeroką skalę akcję propagandową oczerniającą rozgłośnie i ludzi tam pracujących. W wyniku, czego powstał szereg artykułów poruszających temat emigracji zdrady i działalności RWE. W reżimowej prasie można zauważyć kilka powtarzających się „zabiegów”. Po pierwsze nigdy nie używano pełnej nazwy Rozgłośnia Polska RWE zwłaszcza przymiotnika „polska”. W ten sposób komuniści wyrażali swój sprzeciw, gdyż w ich oczach rozgłośnia nigdy nie była synonimem polskości. Zazwyczaj używano nazwy w języku niemieckim (Freie Europe) bądź angielskim (Free Europe). Jednak najczęściej używanym określeniem było: „szczekaczka”. Można się spotkać z wymiennie stosowaną nazwą "Głos Ameryki" lub "RWE", mimo iż były to dwie różne rozgłośnie radiowe. Miało to na celu odwrócenie uwagi od rozgłośni. Ataki na RWE występowały falami. O pierwszej możemy mówić latem 1952 r., następna w czasie wyborów w Polsce (październik 1952 r.). Później następuje przerwa, w roku 1953 sporadycznie pojawiają się artykuły na temat RWE. Rewelacje Józefa Światły na początku 1954 r., akcja balonowa i śmierć Stanisława Talarka powodują wzmożoną aktywność prasy, która trwa do wiosny 1955 r. Następnie, do końca 1956 r. ataki są rzadkie i mało wyszukane.

Dla podniesienia wiarygodności napisanych artykułów na temat RWE „Express Wieczorny”, „Trybuna Ludu”, „Chłopska Droga” i wiele innych gazet powoływało się na informacje w prasie emigracyjnej, co miało na celu wzbudzenie w społeczeństwie większego zaufania do podawanych informacji. Najczęściej były to fragmenty albo poszczególne słowa wyrwane z kontekstu, nie odnoszące się w żadnym stopniu do prawdy. Zdarzało się również, że ataki emigrantów na rozgłośnie były inspiracją dla prasy komunistycznej. Jak mówił Jan Nowak w wywiadzie udzielonym Alinie Grabowskiej w maju 1997 r. : „Słuchacz albo czytelnik nie wierzył temu, co mówił reżim, ale cytowane organy emigracyjne miały dużo większą wiarygodność. Szczególnie Klaudiusz Hrabyk[23] specjalizował się w atakach na nas. A później się okazało, że był od początku agentem reżimu.”[24].

 „Nasze uchodźstwo polityczne poza nielicznymi wyjątkami, jest funta kłaków nie warte z punktu widzenia politycznego. Są to jakby złośliwe karzełki o spuchniętych głowach, kombinatorzy najgorszej klasy, ludzie bez horyzontu i bez etyki, egoiści i kołtuny, którzy brudnymi łapami, wydzierają sobie nawzajem Sprawę Polską”[25]. Te zdania napisane przez Hrabyka, przytacza „Trybuna Wolności”. Na podstawie tych tekstów polscy „dziennikarze” mogli oskarżać RWE o wszystko, skoro nawet prasa emigracyjna w Stanach Zjednoczonych nie uważała ich za radio godne uwagi. „Ekspress Wieczorny” potwierdzał poglądy redaktora pisząc, że charakterystyka „szczekaczek” jest bardzo trafna. Powołując się na prasę emigracyjną, do tego wydawaną w Stanach Zjednoczonych, chcieli zniechęcić społeczeństwo do słuchania RWE, ponieważ pracowali tam, według nich, zdrajcy narodu polskiego „»Głos Ameryki« i jego filie w rodzaju monachijskiej szczekaczki »Wolna Europa«”[26]. Po raz kolejny możemy zaobserwować przypisywanie audycji RWE "Głosowi Ameryki", nawet Jan Nowak pisze: „Poszczególne audycje były w prawdzie atakowane, ale z reguły przypisywano je Głosowi Ameryki. Na przykład cytaty z naszej audycji o Chopinie w serii  »Rzeczpospolita Młodych« zostały ściśle przytoczone przez »Życie Warszawy« (4 VII 1952 r.), jako fragmenty audycji »Głosu Ameryki«.”[27]. We wspomnianym artykule tak określa się RWE: „Codziennie w określonych godzinach, słychać na falach eteru głos kaczki-poliglotki (...). Ta kaczka karmiona wyłącznie dolarami, ubóstwia oczywiście... bajki bzdurne, lub – jeśli kto woli – bzdury bajeczne”[28]. W taki o to twórczy sposób były dementowane informacje, podawane przez RWE, a przypisywane Głosowi Ameryki. Audycje, na które powoływała się prasa PRL-u były bardzo wybiórcze z punktu widzenia całej działalności rozgłośni a poruszane tematy były błahe. Najczęstszą metodą było podawanie wśród prawdziwych informacji jednej fałszywej tak, aby było ja trudniej wyłapać, co powodowało, że stawała się prawdziwą. Można było też zauważyć zabieg „ubierania” prawdy w różne komentarze tak, aby jej obraz został wypaczony. Pojawiające się artykuły były albo bardzo krótkimi lakonicznymi wzmiankami albo były długie i rozbudowane. Za wspólną cechę, można uznać ich ponadczasowość, ponieważ przez wszystkie lata działalności RWE tematyka artykułów się prawie nie zmienia, co najwyżej dopasowywała się do bieżących wydarzeń. Pojawiają się dokładnie te same określenia „radio-szczekaczka państw imperialistycznych”[29], „amerykańsko-hitlerowscy »Polacy« z rozgłośni »Wolna Europa«”[30], „chroniczny brak oleju w głowie redaktorów RWE”[31], „faszyści na służbie amerykańsko-hitlerowskiej spółce podżegaczy wojennych”, „gorliwi »wyzwoliciele« z Bonn (i Monachium)”[32], „monachijska kuźnica kłamstw”, „monachijska ladacznica” i „najpopularniejszy w świecie hitlerowski gramofon”[33].

Pisano wszystko, nie licząc się z granicami przyzwoitości i dobrego smaku. Nawet wydarzenia niezwiązane z działalnością można było tak pozmieniać i przedstawić, aby były negatywnym obrazem RWE. Cała ta akcja miała na celu ukazać, że wszystko, co mówią w eterze jest codziennym zestawem poleceń z Nowego Jorku. Nieistotne były fakty, nikt nie sprawdzał dowodów, ciągle obowiązywał ten sam język propagandy i pomówień. Żadne bariery nie obowiązywały. Można się zastanowić, czyj to w końcu jest „bełkot”, RWE czy władzy komunistycznej? Przez cały opisywany okres prasa polska próbuje udowodnić swoim czytelnikom, że RWE wykonuje polecenia na zmianę albo „odwetowców z Bonn” albo „amerykańskich hitlerowców”, o ile dla władzy nie jest to jedno i to samo. W 1952 r. pisano, że rozgłośnia musi przedstawiać swoje teksty „starym i nowym hitlerowcom z Bonn”[34] zanim trafią do słuchaczy. W owym artykule zadano pytanie, dlaczego Wolna Europa nazywa się, „Freies Europa”, otóż według komunistów miało to związek z napisem, jaki widniał na bramach hitlerowskich obozów koncentracyjnych w Oświęcimiu, Treblince itd. – „Arbeit macht frei”[35]. Dla przykładu, kilka lat później oskarżenia pozostają te same. Opisywano ludzi, którzy ulegli propagandzie RWE „Wątpliwości kiełkowały z nasion rzuconych przez wroga trującej propagandy, preparowane przez siewców kłamstwa i prowokacji z różnych »głosów Ameryki«, »BBC«, »wolnej europy«. Propaganda wojenna”[36]. Podkreślając jak wielkie nieszczęście spotkało te osoby, ponieważ uwierzyli w słowa płynące z Monachium.

 „Eks - Polacy (…) sprzedający się diabłu ciałem i duszą (…) wykonując posłusznie wszystko, co im panowie każą”[37]. Komuniści oskarżają emigrantów o to, że byli kontrolowani przez Amerykanów i adenauerowców, ale nie zastanowią się, przez kogo były kontrolowane władze w Polsce. Nie ma nawet próby dyskusji, nie obchodzi autora tego artykułu prawda, zapomniał tylko o jednym, że sam piszą swoje teksty pod dyktando komunistów a oni dostają instrukcje prosto z Kremla. Autor twierdzi, że RWE miało dwóch panów, pierwszy to Amerykanin a drugi to niemiecki imperialista, zapomniał napisać o tym, dla kogo on pisał i kto był jego panem. Czasami ma się wrażenie czytając prasę reżimową, że czyta się w kółko jeden artykuł coś w stylu déja vu.

„Hiena przekształciła się w krokodyla”[38], otóż z tego, co wiadomo zoologom krokodyle nie żyją w Europie, ale „chcielibyśmy sprostować: pokrewny tym zwierzętom typ - co prawda ohydniejszy - gnieździ się na naszym kontynencie”[39]. Jak widzimy komuniści zlokalizowali „krokodyla” w Europie i to jak piszą najohydniejszego z możliwych, oczywiście była nim Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa czyli według nich „Freies Europa”. Nieużywanie polskiego odpowiednika nazwy i pomijania określenia „Polska” było celowym zabiegiem propagandowym, mającym pokazać, że dla władz w Polsce nie była to Polska Rozgłośnia i nigdy taka nie będzie. Paradoksem było to, że artykuł przedstawia emigrantów jako ofiary rządu londyńskiego, którzy uwierzyli w słowa: „nie wracajcie do kraju! Czeka was tam, nędza i więzienie. Natomiast tu - dobrobyt i szczęśliwa przyszłość.”[40]. Ci, co byli słabsi uwierzyli i zatrudnili się w RWE.

Bardzo cenną pozostałością po działalności PRL-u są całe zbiory plakatów i karykatur. Ataki mediów i wydawnictw PRL na Radio "Wolna Europa" trwały niemal do końca lat osiemdziesiątych XX w. W tym czasie powstało tyle prac graficznych, że starczyłoby na zorganizowanie dużej wystawy.

Rys. nr 1

 

Źródło: „Chłopska Droga",14 grudnia 1952 r.

 

Rysunek nr 1 typowym dla PRL-u przedstawieniem pracownika RWE. Poprzez utożsamienie osoby ze znakami faszystowskimi i odrażającym wyglądem chciano zdyskredytować dziennikarzy z rozgłośni. Przyglądając się „osobnikowi” na tym rysunku powinien pojawić się na twarzy odbiorcy uśmiech i lekkie zniesmaczenie. Bardzo trudno zrozumieć, co kierowało autorem, aby to tak przedstawić. Patrząc z perspektywy czasu wzbudza to oburzenie. Natomiast pamiętać, że gazety w tamtych latach wszystko, co było związane z szeroko pojętym zachodem, w 90 % utożsamiali ze złem, czyli np. z hitleryzmem[41]. Aby potwierdzić, przedstawiam rysunki nr 2 i 3, które były utrzymane w podobnej tematyce. W tym wypadku jednak trzeba zwrócić uwagę na to, że to nie pracownik rozgłośni jest utożsamiany z hitlerowcem, on tylko wykonuje jego polecenia.

 

Rys. nr 2

(rys. I. Witz)

Źródło: „Życie Warszawy” 8 XII 1952.

 

Rys. nr 3

 

Źródło: „Szpilki” 13 III 1955.

 

Rys. nr 4

 

 

Klnie przez radio burżuj-stryj:

„Wszystkie plany w Polsce rwij!”

 Źródło: „Chłopska Droga” 17 II 1953 r.

 

Kolejny rysunek (nr 4) jest mniej wymowny, ale to wcale nie o znaczy, że ataki na RWE umilkły. Opatrzony jest niejednoznacznym komentarzem. Można go rozumieć na wiele sposobów. Pierwszym, jaki przychodzi na myśl to ten, że dla RWE pracują szpiedzy, a słuchają ją tylko dywersanci. Czyli potwierdzają wcześniejsze oskarżenia pod adresem rozgłośni wysuwane przez prasę reżimową.

Na dowód tego, że wszystko, co się mówi w RWE pochodzi od Amerykanów powstał kolejny rysunek nr 5. Zakładając, że byłabym jego odbiorcą, uznałabym to za bardzo obraźliwe. To już nie jest atak na RWE, ale właściwie obraz pogardy dla polskiego radiosłuchacza. Ponieważ według komunisty, Amerykanie dążą do rozpętania trzeciej wojny światowej, a jako głównego wroga w niej widzą Polskę więc każdy, kto ich słucha jest po prostu głupcem i zdrajcą narodu polskiego. Takie poglądy głosiły wszystkie reżimowe gazety. Tym samym przedstawienie Polaka w takiej sytuacji jest brakiem umiaru i dobrego smaku.

 

Rys. nr 5

 

 Źródło: „Szpilki” 28 IX 1952

 

Tak jak w większości artykułów rysunek przestawia związek RWE z hitlerowcami. Mimo, że od wojny upłynęło już 8 lat ciągle, żywy pozostaje obraz Niemca – hitlerowca jak największego wroga wolności, życia i Polaków. Bez najmniejszego zawahania wykorzystują to władze w Polsce Ludowej do osiągnięcia swoich celów. Stos kartek w ręku Polaka-emigranta opatrzony tytułem Bajki z palca wyssane jednoznacznie stara się przekazać, o czym się mówi w rozgłośni i skąd się to bierze.

 

WĘDRÓWKA DUSZ

Lucyfer w piekle rzekł: „Goebbelsie,

W Josepha Światło dzisiaj wciel się”,

Posłuchał, widać, duch kulasa

I znowu dziś w eterze hasa.

Przez Światło, jasne to jak dzień,

Przemawia dziś Goebbelsa cień.

 

Źródło: Tadeusz Polanowski, „Głos Pracy”, 7 III 1955 r.

 

Joseph Paul Goebbels - nazistowski minister propagandy, wysoki dygnitarz hitlerowski i jeden z najbliższych współpracowników oraz doradców Adolfa Hitlera. W tym wypadku porównanie byłego urzędnika UB w Polsce do ministra propagandy jest bardzo pomysłowym zabiegiem. Jak widać nawet swoich potrafią „kąsać”, jeśli tylko zdradzają największe tajemnice działania systemu komunistycznego.

Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa nadawała najdłużej swoje programy ze wszystkich podobnych jej instytucji, miała najliczniejsze grono radiosłuchaczy. Najważniejszym celem było przekazanie prawdziwych informacji za „żelazną kurtynę”. Jeśli zatem czytamy: „Powoli dojrzewałam do tego, żeby zupełnie izolować się od oficjalnej propagandy. Nie mogłam znieść tego kłamstwa. Jeśli ktoś na ciebie patrzy i kłamie, z całym cynizmem, to jest to coś tak obezwładniającego, że człowiek czuje się zupełnie bezradny”[42], można uznać, że ich działalność była naprawdę bardzo istotna.

Jedną z fundamentalnych zasad i siłą systemu komunistycznego – totalitarnego było zapewnienie sobie monopolu na dostarczanie informacji. W Polsce nie można mówić o monopolu władzy na dostarczanie informacji, gdyż przez cały okres PRL istniały alternatywne źródła informacji. RWE było de facto jedyną redakcją, która miała tak nieograniczony dostęp do radioodbiorcy i tak ogromny wpływ na jego życie nie tylko polityczne, ale również mentalno - kulturowe. Jej dominująca rola w walce o wolność informacji, świadczy o rzetelności i jakości nadawanych informacji. Rola Rozgłośni Polskiej RWE polegająca na walce o wolność słowa a głównym jej celem było ujawnianie zbrodni popełnianych przez służby bezpieczeństwa w Polsce. W tej dziedzinie rozgłośnia była zdecydowanie na prowadzeniu w stosunku do radiostacji na zachodzie. Audycje RWE zawierały wiarygodne i sprawdzone informacje pochodzące z pierwszej ręki, np. o działalności UB na podstawie relacji zbiegłego urzędnika Józefa Światły. Należy również wspomnieć o roli, jaką odegrała rozgłośnia w obronie pamięci historycznej oraz zapewnienia ciągłości w świadomości społecznej.

 

PRL atakuje Radio "Wolna Europa". Teksty, rysunki i karykatury z prasy, radia, telewizji i wydawnictw książkowych (Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum 2002, ISBN 83-7095-055-8) - książka opracowana przez Alinę Perth-Grabowską

© Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa
Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

 

Nawet najbardziej skuteczna propaganda, nie jest w stanie zatrzymać prawdy zwłaszcza, jeśli mówimy o propagandzie komunistycznego reżimu w Polsce. Stworzony przez komunistów obraz rozgłośni i jej pracowników był zbyt tendencyjny i obelżywy, aby można było mówić o jego wiarygodności.

Jak podkreślał Władysław Bartoszewski, "tajny współpracownik RWE" w kraju w latach 1963-1989, rozgłośnia odegrała kluczową rolę w walce o duchową suwerenność narodu polskiego. A wynikiem bezkrwawej bitwy, jaką prowadziła przez 37 lat swojej działalności było powstanie niepodległej III Rzeczpospolitej. 

Nie sposób nie wspomnieć tu o ogromnej roli, jaką odegrał Jan Nowak-Jeziorański w walce z systemem komunistycznym, człowiek bardzo inteligentny starający się kierować: prawdą, wiarą i uczciwością w stosunku do swoich słuchaczy. To dzięki niemu i jego niezłomnym zasadom RWE zyskała tak ogromną popularność.

Jak pisał Andrzej Gwiazda[43]: „ Pamiętam jak bledli znajomi, jak drżały im ręce, gdy zapominałem wyłączyć radioodbiornika przed wprowadzeniem ich do pokoju. Lecz pomimo strachu słuchaczy było wielu. (...) Wystarczyło w kolejce lub w tramwaju zanucić fragment melodii lub powtórzyć drobny urywek, na przykład Hemara, aby wywołać przestrach, ale jednocześnie uśmiechy i porozumiewawcze spojrzenia. (...) Niemożliwe jest ustalenie, jacy byśmy byli i jakbyśmy myśleli, gdyby RWE nie nadawało. (...) Ludzie wolnego świata nigdy nie zrozumieją, jakie znaczenie miały dla nas te audycje. Tak jak nikt, kto nie siedział w wiezieniu z betonowym spacerniakiem, nie zrozumie, jak wiele znaczy dziurka wielkości grochu wybita w blendzie, przez która, można zobaczyć kawałek zielonego drzewa, jadący samochód”[44].

JUSTYNA KAŃCZUKOWSKA

Uniwersytet Wrocławski

Wrocław

Kierunek: Historia

 

BIBLIOGRAFIA:

 

Źródła:

Dokumenty

Aide-Memoire do prezesa Rady Politycznej Jerzego Zdziechowskiego w sprawie programów RWE z dn. 18 XI 1951 (projekt opracowany przez J. Nowaka- Jeziorańskiego), ZNiO we Wrocławiu, Arch. J.N, sygn. 2/99/3.

Bodeński Lesław, Jak powstało Radio Wolna Europa, maszynopis [w:] ZNiO we Wrocławiu, Arch. J.N., sygn. 2/99/1.

Centrum władzy. Protokoły posiedzeń kierownictwa PZPR wybór z lat 1949-1970, oprac. Antoni Dudek, Aleksander Kochanowski, Krzysztof Persak, Warszawa 2000.

Opinie o Radiu Wolna Europa, wyniki badań OBOP-u z IV 1992.

Opening radio play 3 Maja 1952 autorstwa T. Nowakowskiego, maszynopis [w:] ZNiO we Wrocławiu, Arch. J.N., sygn. 4/99.

Operation Spotlight ( przemówienie wygłoszone przez Jana Nowaka w dn. 12 II 1955 r. na antenie RWE), maszynopis [w:] ZNiO we Wrocławiu, Arch. J. N., sygn. 15/99/4-5.

Przemówienia admirała Harolda Millera na otwarcie RWE, maszynopis [w:] ZNiO we Wrocławiu, Arch. J.N., sygn. 4/99.

Radio, maszynopis [w:] ZNiO we Wrocławiu, Arch. J.N.2/99/3

 

Wspomnienia, wywiady, pamiętniki i listy:

Archiwum Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich.

Nowak-Jeziorański Jan, W poszukiwaniu nadziei, Warszawa 1993.

Nowak-Jeziorański Jan, Wojna w eterze- wspomnienia 1948-1956, t.1, Kraków 1991.

Nowak-Jeziorański Jan, Giedroyc Jerzy, Listy 1952-1998, wybór, oprac. i wstęp Dobrosława Platt, Wrocław 2001.

http://www.wolnaeuropa.pl – oficjalna strona internetowa Radia Wolna Europa.

 

Artykuły

Drygas Maciej J., Fale w eterze, „Karta” nr 38 (2003).

Nowak-Jeziorański Jan, RWE a CIA, „Karta” nr 38 (2003).

 

Prasa polska za lata 1952-1956:

"Chłopska Droga"

"Ekspress Wieczorny"

"Nowa Wieś"

"Trybuna Ludu"

"Trybuna Wolności"

"Szpilki"

"Sztandar Młodych"

"Życie Warszawy"

 

Prasa emigracyjna za lata 1952-1956:

"Dziennik Polski" [Detroit]

"Kultura" [Paryż]

"Orzeł Biały" [Londyn]

 

Reportaże:

Radio Wolna Europa-pożegnanie rozgłośni (reportaż z pożegnania rozgłośni nakręcony przez Telewizję Poznań w czerwcu 1994 r.)

 

Opracowania:

Aparat bezpieczeństwa wobec emigracji politycznej i Polonii, pod red. Ryszarda Terleckiego, Warszawa 2005.

Arski Stefan, Uwaga! Radiodywersja!, Warszawa 1953.

Arski Stefan, Targowica leży nas Atlantykiem, Warszawa 1952.

Azembski Mirosław, Wolanowski Lucjan, Czy Stanisław Talarek musiał umrzeć, Warszawa 1955.

Błażyński Zbigniew, Mówi Józef Światło-za kulisami bezpieki i partii 1940-1955, Londyn 1986.

Głowiński Michał, Pismak 1863 i inne szkice o różnych brzydkich rzeczach, Warszawa 1995.

Hajdasz Jolanta, Szczekaczka, czyli Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa, Poznań 2006.

Machcewicz Paweł, Emigracja w polityce międzynarodowej: Druga wielka emigracja 1945-1990, Warszawa 1999.

Morawski Jerzy, Głos z Monachium, Warszawa 1993.

Paczkowski Andrzej, Pół wieku dziejów Polski, Warszawa 2007.

PRL atakuje Radio "Wolna Europa", pod red. Aliny Grabowskiej, Wrocław 2002.

Semelin Jacques, Wolność w eterze, Lublin 1999.

Tu Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa, pod red. Andrzeja Duszy i Krzysztofa Dobreckiego, Konin 1995.

Uniwersalny słownik języka polskiego, pod red. S. Dubisza, Warszawa 2006.

Urban George, Radio Wolna Europa i walka o demokrację, Warszawa 2000.

Wokół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Materiały konferencji naukowej, pod red. Władysława Stępniaka, Warszawa 2002.

Wójcicki Bolesław, Tak to wygląda z bliska, Warszawa 1954.

50 lat Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Materiały sesji jubileuszowej, pod red. Darii Nałęcz, Warszawa 2003.

 

PRZYPISY:


[1]              Lesław Bodeński - dyplomata, pierwszy sekretarz ambasady RP w Londynie, w latach 1935-1939 kierownik Referatu Prasy Polskiej w MSZ, jeden z organizatorów Sekcji Polskiej BBC, po wojnie emigrował do USA, [w:] L. Bodeński, Jak powstało Radio Wolna Europa, maszynopis w ZNiO we Wrocławiu, Arch. J.N., sygn. 2/99/1.

[2]              Jan Nowak - to jeden z okupacyjnych pseudonimów Zdzisława Jeziorańskiego (1914-2005). Używany był także po wojnie w czasie pracy w RWE. Miał on chronić przed represjami rodzinę i przyjaciół z kraju, a  jego banalność utrudniała przypisanie go komukolwiek.

[3]              Zasady te najprawdopodobniej nie zostały zapisane w żadnym oficjalnym dokumencie, cyt. za, J. Nowakiem- Jeziorańskim, Wojna w eterze, t. 1, s. 60.

[4]              BBC - British Broadcasting Corporation (pol. Brytyjska Korporacja Radiofoniczna)

[5]              CIA - Central Intelligence Agency, (pol. Centralna Agencja Wywiadowcza)- rządowa agencja służby wywiadowczej USA zajmująca się pozyskiwaniem i analizą informacji o zagranicznych rządach, korporacjach i osobach indywidualnych oraz opracowaniem, na ich podstawie tych informacji, raportów dla instytucji rządowych USA. Agencją utworzył, w 1947 r. prezydent Harry Truman.

[6]              J. Nowak- Jeziorański, RWE a CIA, ,,Karta” nr 38 z 2003, s. 127.

[7]              Ibidem, s.123.

[8]              Ibidem, s.130.

[9]              To tylko, niektóre epitety na RWE pojawiające się nie tylko w polskiej prasie m.in. „Życiu Warszawy”, „Trybunie Ludu”, ale również w gazetach emigracyjnych pisanych przez polaków na obczyźnie m.in. „Dzienniku Polskim”.

[10]             M. J. Drygas, Fale w eterze, „Karta” nr 38 z  2003, s. 102.

[11]             P. Machcewicz, Walka z Radiem…, s. 15.

[12]             Józef Światło - urodzony w żydowskiej rodzinie, w 1905 roku. Przed II wojną światową współpracowała z ruchem komunistycznym. Wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, m.in. wicedyrektor Departamentu X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Obawiając się czystek po aresztowaniu Ławrientija Berii w 1953 roku, uciekł na Zachód podczas podróży służbowej do Berlina Wschodniego. W 1954 r. wygłaszał w Radiu Wolna Europa pogadanki o działalności UB. Uzyskał azyl polityczny w USA. Zmarł w 1975 r. [źródło: http://www.polskaludowa.com/biografie/Swiatlo.htm]

[13]             Opowiada Kazimierz Siczek [w:] M. J. Drygas, op. cit., s. 99.

[14]             J. Hajdasz, Szczekaczka, czyli Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa, Poznań 2006, s. 235.

[15]             P. Machcewicz, „Akcja balonowa” [w:] Emigracja w polityce międzynarodowej: Druga wielka emigracja 1945-1990, W-wa 1999, s. 112-122.

[16]             Operation Spotlight ( przemówienie wygłoszone przez Jana Nowaka w dn. 12 II 1955 r. na antenie RWE), ZNiO we Wrocławiu, Arch. J. N., sygn. 15/99/4-5.

[17]             Notatka dotycząca pracy wrogich radiostacji w jęz. Polskim, ZNiO we Wrocławiu, Arch. J. N., sygn.  15/99/2.

[18]             S. Arski, Uwaga! Radiodywersja!, Warszawa 1953, s. 24.

[19]             Ibidem

[20]             Ibidem, s. 25.

[21]             M. Głowiński, Pismak 1863 i inne szkice o różnych brzydkich rzeczach, W-wa 1995, s. 103.

[22]             B. Wójcicki, Tak to wygląda z bliska, W-wa 1954, s. 371-374.

[23]            Klaudiusz Hrabyk - jako pierwszy złożył podanie w Komitecie Wolnej Europy jeszcze w listopadzie, 1949 r., ale z miejsca został odrzucony przez Amerykanów, był szefem Związku Dziennikarzy Polskich w USA i redaktorem „Dziennika Polskiego” w Detroit. W 1958 wrócił do kraju i zaangażował się w zwalczanie emigracji. Źródło: Jan Nowak-Jeziorański. Wojna w eterze.

[24]             http://www.wolnaeuropa.pl/jnj-1997.html

[25]             Cyt. za. Miedzy szakalami, „Trybuna Wolności” 23 IX 1952.

[26]             Diabeł ubrał się w ornat, „Chłopska Droga” nr 50 z 14 XII 1952.

[27]             J. Nowak-Jeziorański, Wojna…, s. 83.

[28]             Kwa-kwa, ple-ple..., „Życie Warszawy” nr 159 z 4 IV 1952.

[29]             Radio w służbie pokoju i socjalizmu, „Sztandar Młodych” 18 V 1953.

[30]             Nic nowego – pod ciemna gwiazdą, „Nowa Wieś” 19 XII 1954.

[31]             Ibidem.

[32]             [Sław], Komu Krym nie służy, „Trybuna Ludu” nr 42 z 13 II 1955.

[33]             Diabeł ubrał się w ornat, „Chłopska Droga” nr 50 z 14 XII 1952.

[34]             Dlaczego »Freies Europa« nazywa się »Wolna Europa«?, „Życie Warszawy” nr 24, XI 1952 r,

[35]            Ibidem.

[36]             A. Pieczyński, Zielone bogactwo, „Trybuna Ludu” nr 47 z 15 II 1954.

[37]             J. Rawicz, Drugi Pan, „Trybuna Ludu”, nr 288 z 1 XI 1954.

[38]             Dlaczego zapłakał krokodyl, „Trybuna Ludu” nr 25 z 2 II 1955.

[39]             Ibidem.

[40]             Ibidem.

[41]             Wnioski wyciągnięte na podstawie własnych obserwacji w czasie przeglądania prasy z lat 1952-1956.

[42]             M. J. Drygas, Fale…, s. 118.

[43]             Andrzej Gwiazda (ur. 14 kwietnia 1935 r. w Pińczowie) - działacz polityczny i związkowy. Członek Komitetu Obrony Robotników, jeden z przywódców „Solidarności”. W dniu ogłoszenia stanu wojennego, 13 grudnia 1981 r. został internowany. Źródło: A. Paczkowski, op. cit., s. 272, 327-328.

[44]            Cyt. za, J. Nowakiem- Jeziorańskim, Wojna…, s. 333.

 

Powrót do spisu treści